Bałtyckie srebro na trolling

powrót
Bałtyckie srebro na trolling
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Marzec i kwiecień to dobry okres połowu troci wędrownej w morzu w strefie przybrzeżnej. Można ją poławiać z brzegu, ale najlepsze efekty osiąga się łowiąc z łodzi w trollingu. Polujemy tym sposobem najczęściej na ryby intensywnie żerujące będące w doskonałej kondycji i pięknie ubarwione. Jest to więc metoda nie tylko skuteczna ale też bardzo emocjonująca. 

W tym okresie ryby łowi się na głębokościach do 10 metrów, co powoduje, że używanie wind trollingowych (downrigger) jest zbyteczne. Pomocne są za to inne wynalazki rodem zza Oceanu, jak deski trolingowe czyli tzw. planery. Służą one do odciągania przynęt na kilkanaście-kilkadziesiąt metrów na bok od łodzi, dzięki czemu możemy prowadzić nasze przynęty z dala od kilwateru przeczesując szeroki pas wody.

Większość planerów ma kształt ściętej pod kątem deski (side planer board) lub systemu dwóch (dual planer board) lub trzech połączonych desek.

 

 

Deski pojedyncze

to zwykle deski przelotowe, jednostronne (in-line side planer), które mocuje się bezpośrednio do żyłki. Po wypuszczeniu przynęty na pożądaną odległość wpinamy linkę to klipsa i wypuszczamy planer za burtę. Na napiętej lince deska odchodzi na bok od burty odciągając naszą przynętę z dala od kilwateru.

W momencie brania ryba wypina linkę z klipsa i od tego momentu deska nie stawia już oporu, co umożliwia kontynuowanie holu. Zaletą tych desek są ich niewielkie rozmiary i możliwość zastosowania na każdej, np. wypożyczonej łodzi bez konieczności uzbrajania łodzi w dodatkowe oprzyrządowanie. Niestety, ich bardzo istotną wadą jest to, że na wędce ciągniemy nie tylko rybę, ale i deskę, co niewątpliwie nie pozostaje bez wpływu na nasze doznania z holu ryby.Na większych łodziach przystosowanych do połowów trollingowych, na jakim mam przyjemność łowić bałtyckie trocie, zastosowanie znajdują duże, podwójne planery jak np. dual planer.

 

Planery podwójne

co jest ich niewątpliwa zaletą w stosunku do planerów przelotowych, wypuszczane są za burtę na własnych linkach. Do tego celu na łodzi, na dodatkowym maszcie umiejscowionym na dziobie łodzi lub na nadbudówce montuje się dodatkowe kołowrotki, które umożliwiają wypuszczanie i zwijanie linki od planera. Podczas wędkowania uzbrojenie łodzi zaczynamy od wypuszczenia planerów. W zależności od falowania morza planery wypuszczamy ok. 25 – 30 metrów od łodzi. Następnie wypuszczamy przynęty zaczynając od wędki bliżej dziobu. Po wypuszczeniu przynęty na pożądana odległość, do linki od planera mocujemy klips za pomocą specjalnej agrafki i wpinamy w niego żyłkę.

Poszczególne linki rozstawiamy równomiernie wykorzystując cały pas wody między planerem i burtą łodzi.

W ten sposób można wypuścić trzy, a nawet cztery wędki na każdą burtę. W tym miejscu trzeba jednak pamiętać o ograniczeniach w ilości wędek na jednego wędkarza stawianych przez przepisy.

 

W momencie brania

ryba wypina linkę z klipsa i rozpoczynamy walkę z rybą. Nie wyłączamy jednak silnika by nie splątać zestawów. Możemy jedynie zmniejszyć prędkość łodzi, ale tylko do takiej, która umożliwia pozostanie na wcześniejszym kursie. Jeśli ryba jest niewielka, to przy zachowaniu ostrożności możemy ją doholować do łodzi bez zwijania wszystkich wędek, nie zwijając ich wcale lub zwijając jedynie najbliższe. W przypadku większej ryby zwijamy wszystkie wędki najszybciej, jak to możliwe. Dopiero po zwinięciu wędek (i wyciagnięciu kuli, jeśli łowimy na windę trollingową) możemy zatrzymać łódkę.

Po zakończonym holu ponownie wypuszczamy tą wędkę ustawiając ją, jako najbliższą łodzi i odpowiednio korygując ustawienia pozostałych.

Bardzo ważnym elementem zestawu jest klips, którego zadaniem jest zwolnienie linki w chwili brania ryby. Niezależnie od możliwości płytszego lub głębszego osadzenia linki w klipsie, zwykle klipsy mają regulacjię mocy. U części producentów kolor samego klipsa wskazuje nam na jego moc – najmocniejsze są czerwone.

Niezależnie od możliwości wystawienia wędek na planerach, należy również pamiętać o rozstawieniu wędek na rufie by penetrować pas wody w kilwaterze. Czasem ten pas wody przynosi bardzo dobre efekty. Jeżeli jednak mamy obawy, że nasza łódka płoszy ryby, to przynęty płytko-schodzące należy zastosować, jako te najbliżej desek, a bliżej łodzi przynęty głęboko schodzące.

Do trollingu trociowo-łososiowego używa się wędek uzbrojonych pod multiplikator. Z reguły są to kompozyty grafitu z włóknem szklanym.

 

Wędki trollingowe

produkowane są zwykle w długości 2,55m z dedykacją do linki do 30 Lbs. Nie jest drogi wyrób. Z nich się nie rzuca więc ich waga nie ma większego znaczenia. Poza samym etapem holu umiejscowione są w uchwytach. Rękojeści wykonana jest zwykle z praktycznej pianki EVA. Na wielu rynkach wędki te są jeszcze trudno dostępne. Duży wybór znajdziemy w sklepach w Skandynawii i USA.

Charakteryzują się one dużym ugięciem, co bardzo ułatwia hol dynamicznie walczącej ryby i jest niezbędne w przypadku połowów z windą trollingową. Ponadto, wędki o mocno parabolicznej akcji bardzo ułatwiają bezpieczny hol. Taka wędka dużo “wybacza” podczas holu.  Jej duże ugięcie pozwala na utrzymywanie napiętej linki nawet, gdy wędka po braniu ryby jest jeszcze w uchwycie. Wręcz część wędkarzy pozostawia w uchwycie wędkę z odpływającą rybą do czasu zwinięcia pozostałych.

W przypadku trollingu trociowego, czy łososiowego najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie multiplikatora z licznikiem, z nawiniętym zapasem 250-300 metrów żyłki. Stosowanie plecionki jest możliwe, choć bardzo kosztowne i obarczone większym ryzykiem utraty agresywnie walczącej ryby. Podczas wędkowania na morzu, gdy łódką rzuca i obraca na falach trzeba się liczyć ze splataniem zestawów, czy wkręceniem linki w śrubę silnika. Pomimo, iż większość łowionych troci przy polskim wybrzeżu to osobniki 2-4 kg, uważam stosowanie żyłki 0,35mm za najodpowiedniejsze dla trollingu morskiego.

 

Przynęty

zajmują bardzo ważne miejsce w moim zestawie trollingowym. Bardzo istotne jest dopasowanie pracy przynęty do prędkości płynięcia. Bez wątpienia numerem jeden na mojej liście najlepszych przynęt trollingowych na trocie jest STING firmy Salmo. Co roku na wiosnę łowię na te przynęty kilkadziesiąt troci. Kilka z nich możecie obejrzeć na prezentowanych zdjęciach.

Jako model uniwersalny mogę zwłaszcza polecić Stinga w wersji suspending o długości 9 cm, którego zaletą jest utrzymywanie stałej głębokości bez względu na to, czy łódka płynie, czy nie. Przy dużej ilości rozstawionych wędek i przy innych rodzajach przynęt (tonące i pływające) połączenie zmiany kierunku płynięcia z dużym spowolnieniem lub  zatrzymaniem łodzi powoduje splątanie krzyżujących się linek. Gdy używamy przynęt suspending to nawet jak zatrzymamy łódkę to pozostają one w zasadzie w bezruchu, nie powodując krzyżowania się linek.

 

Życzę sobie, by podobnie jak bałtycki trociom, Stingi przypadły również do gustu bałtyckim łososiom, o czym nie omieszkam Wam zameldować. Chętnym do wymiany doświadczeń w połowie łososi w polskim Bałtyku zapraszam do kontaktu mailowego: saibling@poczta.onet.pl

 

Marek Stryk

 

 

 

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn