Crankbaits & Twitchbaits

powrót
Crankbaits & Twitchbaits
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Crankbaity i Twitchbaity, zwane potocznie wobblerami (w Anglii „plugs”) to bez wątpienia najprostsza w użytkowaniu i w związku z tym największa i najbardziej popularna rodzina sztucznych przynęt .Łatwo je poznać po sterze, wykonanym najczęściej z plastiku, umieszczony w przedniej części korpusu. Służy on po pierwsze do wywołania charakterystycznej, kolebiącej pracy (wobbling action) a po drugie umożliwia przynęcie zanurkowanie na odpowiednią głębokość.
Podział na crankbaity i twitchbaity powstal dawno temu w USA. Obie te podrodziny są do siebie bardzo podobne a granica między nimi jest w wielu przypadkach bardzo umowna. Crankbaity mają stosunkowo duży ster w proporcji do krótkiego i zwartego korpusu. Ster twitchbaita natomiast jest raczej niewielki a korpus długi i smukły.

 

Świadomość tego, jaką przynętą łowimy jest bardzo istotna. Nazwy podrodzin sugerują najbardziej skuteczną technikę łowienia nimi. Praca crankbaitów jest bardzo mocna, dobrze wyczuwalna na wędzisku. Dlatego też wystarcza zwykle jednostajne zwijanie linki (ang. „cranking”) aby silna fala hydroakustyczna wytwarzana przez przynętę zwabiła drapieżnika.

 

Praca klasycznego twitchbaita jest natomiast delikatniejsza i spokojniejsza. Swoje prawdziwe możliwości pokazują jednak twitchbaity dopiero prowadzone właściwą techniką – podszarpywania i podciągania (ang. „twitching”). Wobbler skacze wtedy na zmianę w prawo i w lewo, błyskając zwodniczo bokami. Tym prostym sposobem imitujemy chorą rybkę, na próżno usiłującą skryć się w głębinie. Niewiele jest drapieżników, które są w stanie zlekceważyć takie zaproszenie na obiad!

 

Wielką rodzinę wobblerów możemy podzielić na kilka mniejszych grup charakteryzujących się podobnymi cechami. Główne kryteria podziału stanowią -

  • pływalność
  • budowa korpusu
  • budowa steru

Pływalność
Tak więc znane są wobblery pływające – stanowiące najliczniejszą grupę, tonące oraz o pływalności neutralnej, czyli tzw. suspending. Każda z tych grup znajduje swoje specyficzne zastosowanie w określonych miejscach i sytuacjach.

Modele pływające są najliczniejsze ponieważ są też najbardziej uniwersalne, najprostsze w użytkowaniu oraz często dzięki temu najskuteczniejsze. Najbardziej naturalnym miejscem zastosowania takich przynęt są wszelkiego rodzaju płycizny. Wielka różnorodność pływających wobblerów pozwala jednak w praktyce dopasować optymalny model do większości wędkarskich sytuacji. Można też nimi skutecznie łowić na dużych głębokościach stosując jeden z wielu systemów dociążania.

Duża wyporność tych przynęt powoduje, że cechuje je niezwykle żywa i energiczna praca. Bardzo dobrze tego rodzaju pracę przynęty czuje się na wędzisku. Niezależnie więc od stosowanej techniki połowu bardzo łatwo wyczuć wszelkie zakłócenia jej pracy – a więc szybko reagować zarówno na zaczepy jak i kontakt z rybą.

Wobblery tonące stosowane są najczęściej w miejscach głębszych. Teoretycznie można nimi łowić na dowolnych głębokościach. Należy jednak pamiętać, że jego prędkość tonięcia jest relatywnie mała w porównaniu do np. błystki obrotowej. Ponadto, łowiąc niewielkim modelem na kilkunastu metrach głębokości, nie jesteśmy w stanie zareagować odpowiednio szybko na branie ryby. Te problemy dotyczą oczywiście klasycznego spinnigowania. W przypadku trollingu kontrola pracy nawet małej przynęty jest dużo lepsza.

Jeśli mamy do czynienia z rybami, które z jakichś powodów żerują słabiej, są niezdecydowane, płyną za przynętą ale nie chcą uderzyć, niezastąpione w takich sytuacjach są wobblery w wersji „suspending”. Po zanurzeniu nie wypływają one ani nie toną. Dzięki precyzyjnemu wyważeniu „zawisają” w toni, jakby zapraszając do uczty.

Mówiąc o podziale wobblerów pod względem pływalności należy wspomnieć, że najbardziej „żwawe” są oczywiście modele pływające. Im cięższy jest korpus, tym trudniej wykrzesać z niego agresywną pracę. Duża amplituda wychyleń przynęty nie zawsze jednak jest kluczem do sukcesu. Wielu wędkarzy wciąż ocenia jakość wobblerów po intensywności ich pracy. Doświadczeni spinningiści wiedzą, że w przypadku niektórych gatunków ryb najskuteczniejsza jest bardzo skromna praca przynęty. Doskonałym przykładem mogą tu być wszystkie przynęty na bolenie. Najlepsze wobblery do połowu tego drapieżnika prowadzone nawet bardzo szybko, nieznacznie tylko migoczą. Właśnie taką pracę bolenie lubią najbardziej. Większość łowców szczupaków uważa, że najskuteczniejsze są wobblery pracujące bardzo agresywnie. Jedynie niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że czasami ledwie „kiwająca się” przynęta okazuje się wielokrotnie bardziej skuteczna.

Modele o pływalności neutralnej czyli „suspending” to przynęty do zadań specjalnych. Należą one z reguły do twitchbaitów. Prowadzone skokami o różnej długości bywają morderczo skuteczne. Każdy skok przynęty, raz dłuższy – raz krótszy, kończymy pauzą. Z reguły brania mają miejsce właśnie w tym momencie. Jeśli zagapimy się i pozwolimy na luz linki, zwykle nie wiemy nawet, że właśnie przegapiliśmy atak ryby .

Budowa korpusu

W sklepach znaleźć możemy wobblery o różnych kształtach. Wiemy już jak odróżnić crankbaity od twitchbaitów. W obu tych grupach znaleźć można obok modeli jednoczęściowy również dzielone – składające się z dwu i więcej części. Nie wszyscy jednak wiedzą, że przynęty takie powstawały już bardzo dawno temu. Już na początku ubiegłego wieku producenci za oceanem wprowadzali do swojej oferty wobblery kilkuczłonowe. Szybko okazało się, że nie będzie to żaden przebój rynkowy. Tak, jak w innych dziedzinach tak i w naszej ulubionej, moda jednak co jakiś czas powraca. W ostatnich latach zauważamy więc coraz więcej takich przynęt w ofercie światowych producentów. Prześcigają się oni w ilości elementów składowych swoich wobblerów. Do perfekcji opanowały tę sztukę firmy japońskie takie jak np. Lucky Craft. Wobbler tej firmy o nazwie “Pointer” zachwyca precyzją wykonania i naturalnym wyglądem. Czy jednak ilość elementów składowych przynęty jest wprost proporcjonalna do jej skuteczności? Na to pytanie muszą odpowiedzieć sami wędkarze.

Wobblery dwuczęściowe charakteryzują się dużo większą amplitudą wychyleń bocznych i częstotliwością drgań. Ich pracę odczuwamy dużo lepiej na wędzisku niż podobnych modeli jednoczęściowych oraz wieloczęściowych. Taka agresywna praca okazuje się często niezastąpiona. Szczególnie w okresach słabszego żerowania ryb. Im więcej jest części przynęty, tym jej akcja jest mniej agresywna a bardziej zbliżona do spokojnej sinusoidy.

Głębokość nurkowania zależy od rodzaju steru.

Najważniejszą cechą, która różnicuje wobblery jest budowa steru. Właśnie od wielkości i kształtu steru, jego kąta w stosunku do osi korpusu oraz umiejscowienia przedniego oczka do zaczepienia linki zależy większość walorów użytkowych przynęty.

Po pierwsze więc wielkość łopatki steru – im większa powierzchnia natarcia, tym praca przynęty jest bardziej agresywna. W skrajnych przypadkach, gdy ster jest wręcz mikroskopijny, amplituda wychyleń przynęty bywa niemal niewidoczna dla naszego oka.

Po drugie – kąt natarcia (w stosunku do osi podłużnej). Im kąt ten jest mniejszy, tym przynęta zanurkuje głębiej. Jednocześnie jednak wraz ze zmniejszaniem kąta akcja wobblera ulega zmianie – zwiększa się częstotliwość drgań ale zmniejsza się amplituda wychyleń. Tu z kolei w skrajnym przypadku (wąski ster, ustawiony pod małym kątem) przynęta przestaje poruszać się po sinusoidzie. Kolebie się jedynie na boki wzdłuż osi podłużnej.

Przesunięcie zaczepu linki z korpusu przynęty na ster pozwala natomiast stworzyć wobbler głęboko nurkujący. Umiejscowienie przedniego oczka jest uzależnione od kształtu i wyważenia korpusu. Generalnie znane są wersje Deep Runner – z krótszym sterem i Super Deep Runner – które dzięki bardzo długiemu sterowi nurkują na kilka metrów.

Na rynku można też znaleźć wobblery ze sterem wykonanym z metalu. Są to z reguły modele tonące, przeznaczone głównie do metody trollingowej. Przy rzucaniu mają tendencję do odwracania się sterem w kierunku lotu i dlatego często plączą się. Przy odrobinie wprawy można nimi jednak doskonale obławiać metodą castingu nawet kilkunastometrowe głębie. Kontrola nad ich pracą jest wystarczająca gdyż są ciężkie i stawiają podczas prowadzenia stosunkowo duży opór.

Podstawowe techniki połowu crankbaitami

Jak już wspomniano crankbaity są przynętami bardzo popularnymi ze względu na prostą „obsługę”. W wielu przypadkach wystarczy po prostu kręcić kołowrotkiem a przynęta robi tyle zamieszania, że prędzej czy później coś ją połyka. Nawet jednak w tym przypadku warto posłużyć się kilkoma prostymi technikami, które pozwolą zwiększyć ilość brań.

Cała tajemnica tkwi w tym przypadku w zmiennej prędkości prowadzenia przynęty. W tym oczywiście zawierają się z jednaj strony gwałtowne przyspieszenia, które uzyskujemy za pomocą zarówno wędziska, jak i kołowrotka a z drugiej pauzy, których efektem jest wypłynięcie wobblera (w wersji pływającej) lub jego opad na dno (w wersji tonącej).

Technika prowadzenia crankbaita pływającego.

W przypadku każdej z technik kluczową zasadą jest perfekcyjna kontrola napięcia linki. Zwłaszcza tyczy się to momentów postoju, kiedy następuje większość brań. Bardzo skuteczne i emocjonujące jest łowienie pływającymi wobblerami na gęsto zarośniętych płyciznach. Pływającą przynętą można tam łowić łatwo i skutecznie prowadząc ja nawet po powierzchni wody jeśli to potrzebne. Doskonałe rezultaty osiąga się pozostawiając wobbler po wynurzeniu dłuższy czas na powierzchni. Większość drapieżników potrafi „zebrać” go jak pstrąg suchą muchę. Nie ma co przy tym obawiać się używania dużych przynęt. Duża przynęta, poprowadzona umiejętnie tuż pod lub nawet po powierzchni może wywabić z zielska rybę, której branie będzie śniło nam się jeszcze długo!

W rzekach, dużych czy małych, pływające wobblery oddają nieocenione usługi spławiane z prądem w miejsca niedostępne dla rzutu. Na pstrągowych strumieniach są to np. nawisy pod gęsto zadrzewionymi brzegami albo wręcz przeciwnie – długie proste odcinki pozbawione drzew. Ryby w takich miejscach są niezwykle ostrożne i często nawet bardzo umiejętne podejście „od ogona” kończy się ich ucieczką. Najlepiej więc przechytrzyć je spławiając nasz wobbler daleko z nurtem i powoli, z krótkimi postojami, ściągnąć go z powrotem. W dużej rzece doskonałym miejscem do sprawdzenia tej techniki jest np. szczyt ostrogi, z której możemy wypuścić nawet najmniejszą przynętę w odległe miejsce żerowania drapieżnika.

Na parę słów komentarza zasługują wobblery typu Super Deep Runner. Z racji swoich wyjątkowych zdolności do głębokiego nurkowania używane są one głównie do trollingu.

Rzucanie nimi, szczególnie jeśli wieje silny wiatr bywa często dość męczące. Duży ster powoduje, że w czasie lotu mają tendencję do wirowania powietrzu i częstego zaczepiania kotwiczką o linkę. Można oczywiście próbować rzucać wyłącznie z wiatrem. Można też kontrolować w locie spadanie linki ze szpuli kołowrotka tak, aby przynęta leciała „ogonem” do przodu. Do dalekich rzutów jednak tego typu wobblerów nie zalecamy. Co innego krótkie rzuty np. na niewielkiej rzece pstrągowej. Tu wobbler typu SDR pokazuje na co go stać. Z uwagi na specyficzną konstrukcję – długi ster i ustawienie korpusu pod dużym kątem w stosunku do dna rzeki, przynęty tego typu mają wyjątkowe zdolności do unikania zaczepów. Niektórymi z nich można praktycznie „bezkarnie” łowić wśród powalonych do wody drzew. Tam, gdzie inne przynęty momentalnie grzęzną na pierwszej podwodnej przeszkodzie, nasz SDR przemyka jak zaczarowany! Dzieje się tak dlatego, że w momencie, w którym na przeszkodę trafia ster wobblera, działa on jak tyczka skoczka wzwyż – przenosi jego kotwiczki górą unikając zaczepu. Niektóre wobblery typu SDR są w tej sztuce mistrzami. Salmo Bullhead SDR na przykład pozwolił złowić już wiele okazów pstrąga, które unikały wędkarzy gdyż mieszkały w niedostępnych dla klasycznych przynęt miejscach.

W przypadku wobblerów tonących podczas przerw w zwijaniu linki przynęta opada w kierunku dna. Brania mają najczęściej miejsce w momencie jej „startu”. Warto czasami pozwolić naszej przynęcie osiągnąć dno. Szczególnie w przypadku połowu okoni i sandaczy gwałtowne oderwanie wobblera od dna, które skutkuje również poderwaniem cząstek mułu, jest starym i skutecznym trickiem.

W jeziorach doskonałymi miejscami do wypróbowania tonących wobblerów są ostre spady dna i obrzeża górek podwodnych. W rzekach natomiast są to miejsca o szybkim nurcie i głębokie podmycia brzegu – szczególnie w przypadku prowadzenia przynęty „z prądem”. W takim miejscu po wykonaniu rzutu pozwalamy, aby prąd wody unosił swobodnie przynętę, kontrolując właściwie jedynie naprężenie linki. Wystarczy wtedy delikatnie podszarpując dodać jej trochę życia. Jest to znana wszystkim łowcom pstrągów technika, która pozwoliła oszukać niejeden kropkowany okaz .

Doskonałe efekty uzyskamy również obławiając tonącymi wobblerami okolice zwalonych drzew. Znakomicie nadają się one do wpuszczania w ciemne doły pod przeszkodami, gdzie często czatuje wielki drapieżnik.

Łowimy twitchbaitami

Większość twitchbaitów to przynęty pływające lub „suspending”. Używa się ich z reguły do obławiania niewielkich głębokości (0,5 – 4 m). Oczywiście wyjątkiem jest trolling. Tutaj przynęty te o wielu lat robią wielką karierę głównie w połowie ryb łososiowatych zarówno w wodach słodkich jak i w morzu. Gatunki takie, jak trout, seatrout and salmon, są łowione głównie na typowe twitchbaity o drobnej, migotliwej pracy. Prowadzone zarówno na luźnej lince jak i z dodatkowym obciążeniem.

Generalnie jednak twitchbaity wykorzystywane są głównie w klasycznym spinningowaniu. Sama nazwa tej grupy przynęt sugeruje najlepszą technikę łowienia nimi. „Twitching” to zsynchronizowana praca wędziska i kołowrotka polegająca na prowadzeniu przynęty różnej długości skokami. Typowe twitchbaity są tak wyważone, że każde tego rodzaju podciągnięcie, skutkuje „odjazdem” przynęty w prawo lub lewo. W przypadku mocniejszych szarpnięć, twitchbait oprócz „skoku” również wykłada się na bok. Twitchbaity z nieco większym sterem można w ten sposób „zmusić” do wypłynięcia na powierzchnię. Jest to wprost doskonały sposób na imitowanie zachowania przerażonej obecnością drapieżnika ofiary. Atak następuje najczęściej właśnie w momencie takiej „ucieczki” ku powierzchni. Widok wielkiego drapieżnika doganiającego i połykającego twitchbaita tuż pod powierzchnią na długo pozostaje w pamięci!

Łowimy w zasadzie na trzy tempa – dłuższe lub krótsze podciągnięcie szczytówką wędziska – zwinięcie powstałego luzu kołowrotkiem wraz z powrotem szczytówki do punktu wyjścia i wreszcie pauza. Długość pauzy uzależniona jest od kilku czynników. Najważniejsze z nich to rodzaj przynęty (pływająca czy suspending), głębokość łowiska i aktywność ryb. Jeśli znajdziecie optymalną akcję waszego twitchbaita na dany dzień i miejsce, sami będziecie zdziwieni jego skutecznością. Pozycja szczytówki wędziska w trakcie przerwy w zwijaniu linki jest bardzo ważna. W praktyce wędka i linka powinny w tym momencie znajdować się jednaj linii. Możecie być niemal pewni że jeśli pozwolicie sobie na moment odprężenia i rozkojarzenia w trakcie pauzy, wielka ryba właśnie wtedy postanowi spróbować waszej przynęty! Skuteczne zacięcie, przy luźnej lince i wędzisku odchylonym do tyłu, okazuje się często niemożliwe.

Pomimo iż jak wspomniałem wobblery są przynętami bardzo prostymi w użytkowaniu, warto mimo wszystko popracować nad własnymi technikami połowu, dopasowując zarówno model przynęty, jak i sposób łowienia do sytuacji na łowisku i tego jak w danym dniu na nasze wysiłki reagują ryby. Tylko wędkarz myślący, wyciągający wnioski z własnych niepowodzeń i analizujący źródła sukcesów ma szansę zawsze łowić więcej i większych ryb niż konkurencja „po kiju”.

Piotr Piskorski

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn