Czy kolor ma znaczenie?

powrót
Czy kolor ma znaczenie?
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Nie ma chyba wędkarza, który nie zadawałby sobie czasami takiego pytania. Co więc wiemy na ten temat? Czy kolor przynęty albo wzór, który często przy pomocy wymyślnych technik zdobniczych zastosował producent, ma wpływ na skuteczność tej przynęty? Jeśli tak to w jaki sposób i w jakim zakresie jej kolor wpływa na ilość brań? Innymi słowy – czy ogromna oferta kolorystyczna sztucznych przynęt w naszych sklepach wędkarskich to jedynie pułapka na naszą kasę czy uzasadniona konieczność?

Każdy z was drodzy koledzy słyszał na pewno te historie – na tym jeziorze szczupak bierze tylko na spoons w złotym kolorze, na innym reaguje tylko na srebrny a na tym odcinku rzeki wobler musi mieć niebieski grzbiet, bo z czarnym nie masz tam szans aby złowić ładnego klenia! Jako producent przynęt muszę często wysłuchiwać podobnych teorii i co gorsza zwykle oczekuje się ode mnie fachowego komentarza. Na dodatek jestem ichtiologiem więc najlepiej gdybym wszystkie teorie wiarygodnie uzasadnił naukowo. Naukowcy od 100 lat badają proces widzenia u ryb a wędkarze często motywują ich do działania dostarczając ciekawych informacji praktycznych. Wciąż proces widzenia u ryb jest zbadany tylko częściowo. Nie wiadomo czy kiedykolwiek nasza wiedza pozwoli zrozumieć jaki obraz tworzy się w mózgu szczupaka na widok naszej przynęty.
Sporo wiemy natomiast na temat tego -

Co dzieje się ze światłem kiedy przenika do środowiska wodnego

Wszyscy wiemy, że białe światło składa się z wielobarwnego widma w którym konkretnym kolorom odpowiadają określone długości fal. Ludzkie oko rejestruje następujące składowe białego światła w kolejności od fal najkrótszych do najdłuższych – czerwona, pomarańczowa, żółta, niebieska, indygo i fioletowa.
Światło zachowuje się inaczej w wodzie niż w powietrzu. Mówi się, że woda „filtruje światło”. Po pierwsze należy wiedzieć, że światło w trakcie wnikania w głąb wody traci energię. Jest to związane zarówno z odbiciem i rozproszeniem części fal od powierzchni, jak i ich późniejszą absorpcją. Poszczególne barwy (długości fal) są odfiltrowywane (pochłaniane) wraz ze zwiększeniem głębokości. Ciepłe barwy blakną i zamieniają się w szaro-czarne w trakcie przenikania w głąb słupa wody. Na głębokości około 3 metrów zanika kolor czerwony, później pomarańczowy a żółty zaczyna wyraźnie blaknąć. Na głębokości 10 metrów nie widać już pomarańczowego a żółty szybko zanika. Na około 20 metrach żółty wygląda jak zielono-niebieski a nie zmieniony dla oka pozostaje jedynie niebieski, indigo i fioletowy. Na 40 metrach zanika fiolet. Należy jednak pamiętać, że te przybliżone dane dotyczą krystalicznie czystego jeziora. Każde zmętnienie wody, zawiesina organiczna występująca bardzo często nawet w czystych zbiornikach oraz falowanie powierzchni drastycznie wpływają na te liczby.
Całkowita energia światła spada wraz ze wzrostem głębokości. Tak więc chociaż kolor żółty nadal odbierzemy jako żółty na głębokości 10 metrów to jego intensywność będzie dużo niższa niż na 3 metrach. W czystym jeziorze kolor czerwony będzie jeszcze widoczny na głębokości 3 metrów ale w mętnej rzece „zamieni się” w czarny już pół metra pod powierzchnią.

Rozważania na temat czy i w jakim stopniu kolory przynęt sztucznych wpływają na wyniki połowów należałoby zacząć od krótkiej analizy tego, co wiemy o wzroku ryb.
Wiele razy słyszałem wątpliwości wyrażane przez wędkarzy przy okazji rozmów o skuteczności przynęt. Tak więc po pierwsze -

Czy ryby widzą świat na kolorowo?

Skoro wiadomo, że nawet psy mają poważny „problem” z rozróżnieniem większości barw (najlepiej widzą kolory żółty i niebieski) to ryby, stojące przecież niżej na drabinie ewolucyjnej, prawdopodobnie w ogóle nie widzą kolorów. Otóż nie. Badania ichtiologiczne wykazały niezbicie, że większość gatunków ryb rozróżnia wszystkie barwy widziane przez człowieka a niektóre nawet więcej! Istnieją natomiast duże różnice w możliwościach pomiędzy gatunkami ryb. Uzależnione są one również od warunków środowiskowych (przezroczystość wody i intensywność oświetlenia).
Oko ryby zbudowane jest podobnie, jak oczy innych kręgowców. Podstawową rolę w procesie widzenia spełnia siatkówka. W niej właśnie umieszczone są receptory wrażliwe na światło. Są to dwa rodzaje komórek wzrokowych zaopatrzonych w tzw. pręciki lub czopki. Pręciki odbierają bodźce o małej intensywności a czopki działają przy silnym oświetleniu.
Za rozróżnianie barw tak, jak i u kręgowców wyższych odpowiedzialne są czopki. Człowiek posiada 3 rodzaje czopków. Są one odpowiedzialne za rejestrowanie trzech podstawowych kolorów – czerwonego, zielonego i niebieskiego. Tak zbudowana siatkówka pozwala nam wyróżniać ponad 300.000 odcieni barw.
Budowa siatkówki oczu ryb uzależniona jest od warunków w jakich żyją czyli tzw. potrzeb behawioralnych. Ryby prowadzące dzienny tryb życia, czyli posiadające dużo więcej czopków w siatkówce, dużo lepiej od gatunków nocnych odróżniają barwy. Ryby zamieszkujące płytkie i dobrze oświetlone wody mają cztery albo nawet pięć rodzajów czopków (np. pstrąg). Pozwala im to rejestrować więcej kolorów niż człowiek – na przykład ultrafiolet. Inne ryby mają dwa typy czopków co w pewnym stopniu ogranicza ich zdolności widzenia barw (np. sandacz).
Ryby żyjące w warunkach słabego oświetlenia mają natomiast tylko jeden rodzaj czopków. Ich siatkówka charakteryzuje się ponadto dużą ilością drobnych pręcików przy niewielkiej liczbie czopków. Np. u miętusa (ros. nalim) stosunek ilości pręcików do czopków wynosi 200:1. Ryby głębinowe ale też niektóre znane wędkarzom gatunki (np. sum) nie mają czopków w ogóle. Oczy tych ryb są więc bardzo czułe na światło. Mają jednak jednocześnie bardzo niewielkie możliwości jeżeli chodzi o rozróżnianie szczegółów.
Progowa wrażliwość oczu ryb na światło jest zresztą mocno uzależniona nie tylko od gatunku. Potrafi ona mocno zmieniać się na skutek adaptacji do konkretnych warunków (np. życia w ciemności) w obrębie tego samego gatunku.

Skoro więc ryby w zdecydowanej większości rozróżniają kolory i to lepiej od człowieka, czy jest to istotne dla nas wędkarzy? Inaczej mówiąc -

Czy posiadanie przynęt w wielu kolorach zwiększa szansę na dobry połów?

Bazując na badaniach procesów biochemicznych zachodzących w siatkówce oraz doświadczeniach polegających na tresurze ryb możemy próbować wyobrazić sobie jak nasze przynęty widzą różne gatunki.

Tak prawdopodobnie widza po wodą (od lewej) pstrąg, człowiek, sandacz, sum.

Aby drapieżnik miał szansę docenić nasze wysiłki w oszukiwaniu go różnokolorową przynętą musi ją najpierw zarejestrować. Dla zarejestrowania przynęty bez wątpienia niezbędna jest jednak jej kontrastowość na tle otoczenia. Szczególnie istotne jest to w warunkach słabszego oświetlenia.
Na dużych głębokościach, gdzie docierają resztki światła, na tle niebiesko-zielonego tła bardziej kontrastowym kolorem od niebieskiego czy zielonego będzie biały lub srebrny. Dobre efekty może też dać zastosowanie folii pryzmatycznych, które odbijają resztki światła w różne strony.
Na pewno jednak szczególny kolor czy zestawienie kolorystyczne doskonale widoczne na tle na przykład piaszczystego dna nie będzie tak samo widoczne na tle dna ciemnego czy w toni wodnej. To jest prawdopodobnie klucz do sukcesu w wyborze przynęt – większość drapieżników wykrywa obecność potencjalnej ofiary w swoim otoczeniu poprzez zarejestrowanie kontrastu na tle otoczenia. Poziom i typ tego kontrastu zależne są od kilku czynników – pory dnia, rodzaju dna, przejrzystości wody, ilości docierającego w to miejsce światła, itd.

Jak już ustaliliśmy kolor jest istotnym czynnikiem wpływającym na widzialność przynęty. Czy jednak najważniejszym? Pamiętajmy na czym polega łowienie ryb na przynęty sztuczne. Imitujemy pokarm ryb wykorzystując instynkt głodu. Czy jednak jest to jedyna motywacja do ataku? Jeden ze znanych polskich pisarzy, również zapalony wędkarz, napisał kiedyś, że niektóre przynęty są tak piękne, że ryby chwytając je wyrażają w ten sposób swój podziw. Nie mają rąk – więc „oklaskują” pyskami!
Decyzja drapieżnika o ataku na przynętę lub rezygnacji oparta jest więc na szeregu czynników. Ryba ocenia wielkość, kształt i sposób poruszania się obiektu. Ważne są też wydawany przez ten obiekt dźwięk i jego zapach a możliwe, że również czynniki o których nie mamy pojęcia. Im więcej z tych czynników drapieżnik ocenia jako „ciekawe” tym chętniej podejmuje korzystną dla wędkarza decyzję.
Pamiętajmy jednak jakimi zmysłami posługują się oprócz wzroku interesujące nas drapieżniki. Większość z nich – szczupak, okoń, boleń, pstrąg to typowi „wzrokowcy”. Inne – jak np. sum – używają do polowania więcej zmysłów. U wszystkich jednak bardzo ważny jest zmysł linii bocznej. Wiadomo, że nawet szczupak pozbawiony całkowicie wzroku daje sobie radę w środowisku chwytając ofiary wyłącznie dzięki „namiarom” tego superczułego organu.

Bez wątpienia więc zastosowanie kolorowej przynęty może pomóc w oszukaniu drapieżnika -

W czystej wodzie

Czysta i dobrze oświetlona woda stawia poważne wyzwania przed wędkarzami chcącymi oszukać drapieżniki przy pomocy sztucznych przynęt. Kolor i wzór na przynęcie nabiera wtedy największego znaczenia.

Czy jednak zawsze receptą jest dokładne odwzorowanie kolorów, które sami widzimy? Jeden z amerykańskich wędkarzy opisuje ciekawy przypadek niewytłumaczalnej skuteczności koloru utlenionego ołowiu w czystej wodzie górskiego strumienia. Fakt odkryty przez niego przypadkowo był później badany w celu wytłumaczenia. Okazało się, że z niewyjaśnionych przyczyn pstrągi zamieszkujące potok dużo lepiej widziały i atakowały dla nas szary i mało widoczny kolor ołowiu niż np. błyszczący kolor niklu czy polerowanego srebra. Być może ryby widzą te kolory zupełnie inaczej niż człowiek. Producenci mają więc nie lada zadanie. Trzeba skopiować kolor utlenionego ołowiu chociaż nie bardzo wiadomo jak dokładnie ma on wyglądać …

Zarówno testy naukowe jak i praktyka wędkarska wskazuje, że w czystej wodzie działają przynęty białe lub przezroczyste. Doskonałe są delikatne błyszczące desenie oparte na wykorzystaniu brokatu lub folii holograficznej.

Imitujemy przecież lśniące guaniną łuski ryb. Dobrze widoczny jest też kolor niebieski. Nic więc dziwnego, że np. w wodach Bałtyku od lat za najskuteczniejszy w połowach drapieżników uważane jest zestawienie – błękit, srebro, biel.
Może więc w takim razie wystarczy tylko stosować odpowiednie kolory i ich odcienie aby skutecznie łowić drapieżniki na przynęty sztuczne w czystej wodzie? Pytanie to pojawia się często w rozmowach z wędkarzami. Wielu sądzi, że głodny szczupak (a zwykle jest głodny) atakuje wszystko co się rusza. Czy warto przykładać taką wagę do pięknie wyrysowanego na przynęcie wzoru łusek, płetw i plam charakterystycznych dla imitowanego gatunku?
Okazuje się, że gatunki dysponujące bardziej skomplikowaną siatkówką niż człowiek, nie mają żadnego problemu z zauważeniem najdrobniejszych szczegółów różniących potencjalne ofiary a więc również nasze przynęty.
W siatkówce szczupaka na przykład, na 3 – 4 duże pręciki przypada jeden czopek. Taka jej budowa powoduje, że oko tego drapieżnika jest mało wrażliwe na światło ale jednocześnie doskonale potrafi rozpoznawać i rozróżniać szczegóły.

Doświadczenia przeprowadzone przez jednego z niemieckich ichtiologów który karmił małe szczupaki samcami gupika (eng. Guppy) (Poecilia Reticulata) dowiodły, że drapieżniki po krótkim treningu potrafiły odróżnić ofiary nieznacznie tylko różniące się ubarwieniem.

Mała wrażliwość na intensywność oświetlenia natomiast szczupakowi nie przeszkadza gdyż jak wiemy poluje raczej od świtu do zmroku.
Pstrągi natomiast oprócz zdolności lepszego niż człowiek rozróżniania barw i najdrobniejszych detali potencjalnej zdobyczy są zdolne do ostrego widzenia bliskich i dalekich obiektów jednocześnie oraz wyraźnie odróżniają kolory z różnych odległości. Stąd jak wiedzą łowcy tych ryb, są one bardzo wymagającym przeciwnikiem. W czasie połowu należy jak najlepiej maskować się bo każdy nieostrożny ruch na brzegu zwykle wyklucza dobry połów w tym miejscu.

Proste doświadczenia polegające na tresurze wykazały, że ryby dość szybko uczą się też rozróżniać podstawowe figury geometryczne. Ponadto drapieżniki wykazywały szczególne zainteresowanie niektórymi wzorami graficznymi. Były to dwa współśrodkowe elementy o kontrastowych barwach. Największą aktywność a nawet agresję wywoływał przy tym wzór składający się z dwóch współśrodkowych kół przy czym wewnętrzne musiało być ciemniejsze. Jest to oczywiście typowy symbol graficzny oka! Okazało się, że w ostatnim momencie przed atakiem drapieżniki „biorą namiar” właśnie na oko potencjalnej ofiary. Zwykle wiąże się to z niewielką „poprawką” kierunku ataku w stronę oka. Inaczej mówiąc drapieżnik przewiduje że w ostatniej milisekundzie ofiara przesunie się w stronę na której widać oko. Niektóre ryby wykorzystują to dla oszukania swoich prześladowców przez tworzenie ciemnej plamy czyli jakby „dodatkowego oka” na bokach ciała lub na ogonie. Tak więc malowanie dużych oczu na sztucznych przynętach jest jak najbardziej uzasadnione.
Oczywiście ryby aktywne w nocy – na przykład sum, nie mają takich zdolności.

Czy jednak warto poświęcać równie dużo uwagi kolorom i deseniom naszych przynęt -

Gdy wszystko staje się szare
Duże znaczenie ma oczywiście całkowita intensywność oświetlenia w danym momencie. W pochmurny dzień kolory zanikają dużo prędzej niż w dzień słoneczny. O zmierzchu, kiedy natężenie światła gwałtownie spada oczy ryb żerujących o tej porze, przestawiają się na widzenie pręcikami. Kolory są odbierane jako delikatne odcienie pomiędzy bielą a czernią. Aby zwrócić uwagę drapieżnika należy raczej zastosować kolor, który najlepiej będzie kontrastował z powierzchnią wody. Jeśli łowimy o zmierzchu w czystej wodzie, czerwony kolor jest doskonałym wyborem.
Sześć lat temu łowiliśmy z przyjacielem szczupaki w szwedzkich szkierach Bałtyku. Dzień był piękny i słoneczny. Ryby brały świetnie. W krystalicznie czystej wodzie brania widać było doskonale. Drapieżniki z dużej odległości atakowały nasze jerkbaity. Kolega uczył się wtedy łowić Sliderem i często zmieniał przynęty. W efekcie, pod koniec dnia, na moim koncie było sporo więcej złowionych ryb. Przed wieczorem postanowiliśmy jeszcze odwiedzić małą zatoczkę położoną między trzema małymi wysepkami porośniętymi wysokimi sosnami. I tu były szczupaki. W krótkim czasie wyciągnąłem trzy sztuki o masie 2-3 kg.

Tak, jak do tej pory łowiłem na Slidera Salmo w kolorze Real Perch. Słońce schowało się za wysokimi czubami sosen porastających wyspę wróżąc koniec dnia i brania się skończyły. Kolega zdecydował się wtedy na Slidera w kolorze czerwonym (Red Tiger). Prowadził go tuż pod powierzchnią doskonaląc technikę. W warunkach zapadającego zmierzchu tylko ten kolor był widoczny z daleka i pozwalał obserwować pracę przynęty. Chyba nie uwierzył bym w to, co się wtedy stało, gdybym nie był naocznym świadkiem. W ciągu kolejnych piętnastu minut mój przyjaciel miał kilkanaście brań i wyciągnął siedem pięknych szczupaków o masie do pięciu kg! W tym czasie ja łowiąc na taką samą przynętę w kolorze naturalnym nie miałem nawet dotknięcia!

Ryby polujące w warunkach słabego oświetlenia – w nocy, w mętnej wodzie, na dużych głębokościach przystosowały do tego w różny sposób.
Sandacz ma dwa typy czopków. Większe – odpowiedzialne za widzenie koloru żółtego i pomarańczowego i mniejsze – rejestrujące kolor zielony. Skuteczność tych kolorów potwierdzi każdy łowca sandacza. Czopki u tego drapieżnika są przy tym wyjątkowo dużych rozmiarów. Dzięki temu właśnie stały się one obiektem badań fizjologów zajmujących się procesem widzenia nie tylko u ryb. Dodatkowym usprawnieniem wzroku sandacza jest poza tym wyścielająca wnętrze gałki ocznej warstwa guaninowa odbijająca światło. Dzięki temu aż dwukrotnie przechodzi ono przez czopki wzmacniając przekazywany do mózgu sygnał. Właśnie dlatego oczy sandacza lśnią srebrnym blaskiem nawet w najdelikatniejszym świetle. Podobnie działają też oczy niektórych ssaków polujących w nocy. Dzięki takiej konstrukcji oka, sandacz dysponuje nieprawdopodobnie czułym wzrokiem. Doskonale widzi nawet wtedy, gdy inne ryby nie mówiąc o człowieku, nie widzą kompletnie nic! Wędkarze powinni więc wiedzieć, że w przypadku tego drapieżnika warto dbać o szczegóły na przynęcie a najskuteczniejszym zestawieniem kolorów powinien być żółto-zielony.

Pionierem badań nad wzrokiem ryb jest prof. Dwight Burkhardt z University of Minnesota.
Badania siatkówki sandacza, które rozpoczął on ponad 30 lat temu, wzbogaciły również naszą wiedzę o procesie widzenia u człowieka. Badano prąd wytwarzany w czopkach pod wpływem bodźców świetlnych. Czopki sandacza, chociaż wyjątkowo duże, mają średnicę pięciokrotnie mniejszą od ludzkiego włosa. Aby nie zakłócić ich normalnych funkcji zastosowano więc elektrody o średnicy 0,0001 mm!

Inaczej zbudowana jest siatkówka suma. Nie mają one w ogóle czopków w siatkówce. Posługują się więc wyłącznie pręcikami, co powoduje, że jasne światło widzą jako białe a braki oświetlenia rejestrują jako wszystkie odcienie szarości. Wzrok suma jest jednak w porównaniu do wzroku człowieka doskonale czuły na niski poziom oświetlenia. W ciemną, pochmurną noc sum widzi świetnie to, co człowiek ma problem zobaczyć przy pełni księżyca! Wszyscy łowcy sumów oczywiście wiedzą, że wzrok nie jest najważniejszym zmysłem tego drapieżnika. Żyjąc w często bardzo mętnych i ciemnych wodach i prowadząc głównie nocny tryb życia, drapieżnik ten w trakcie polowania używa oprócz linii bocznej raczej słuchu i węchu. Stąd doskonale wabią go wszelkie atraktory zapachowe oraz dźwięki. Użycie hałasującej przynęty – grzechoczącego woblera czy chlapiącego po powierzchni Poppera, lub wabiącego dźwięku kwoka jest więc jak najbardziej uzasadnione.
Nie znaczy to że kolor w przypadku przynęt na sumy nie ma znaczenia. Doskonałym wyborem w takim przypadku jest kolor luminescencyjny – czyli świecący w ciemności. Za najlepiej widoczny w ciemności uważany jest barwnik, który w świeci na zielono. W normalnym świetle przynęta pomalowana w ten sposób ma kolor szaro-różowy i wygląda bardzo niepozornie. Dlatego często jest przez wędkarzy lekceważona. Aktualnie na rynku jest wiele nowoczesnych barwników tego rodzaju. Wystarczy dosłownie kilkadziesiąt sekund oświetlania przynęty pomalowanej taką farbą przy pomocy silnej latarki żeby oddawała ona zgromadzoną energię co najmniej godzinę. Poza tym pojawiły się barwniki w różnych kolorach – niebieskim, czerwonym, różowym czy żółtym. Wskazane jest więc zastosowanie i w tym wypadku kilku kolorów aby stworzyć jak najbardziej kontrastową kompozycję – np. zielono – czerwony wzór.

Z barwników „specjalnych” o wiele lepiej znane i bardziej popularne są fluorescencyjne. Nie od dziś wiadomo, że zastosowanie tych kolorów znacznie zwiększa skuteczność sztucznych przynęt a jednym z najlepiej sprzedających się kolorów woblerów jest tzw. Green Tiger zwany też Fire Tiger.

Czy jednak wiemy skąd bierze się ta -

Magia fluorescencji?

W normalnym świetle farby fluorescencyjne różnią się od zwyczajnych nieco jaśniejszym odcieniem. Specjalnych właściwości natomiast nabierają w świetle o mniejszej długości fal a w szczególności ultrafioletowym. Widzimy je wtedy jako bardzo jasne, wręcz wydaje się, że świecą same z siebie. Pod wodą zasięg ich widzialności jest o wiele większy niż innych kolorów. Wiemy już, że na granicy do której docierają resztki światła, aktywne są jedynie fale najdłuższe czyli właśnie UV. Wniosek nasuwa się sam. Do przynęt przeznaczonych połowów na dużych głębokościach należy stosować przynęty malowane właśnie farbami „fluo”. Badania nad widzialnością różnych kolorów w czystych jeziorach wykazały, że niektóre kolory fluorescencyjne – np. żółty i różowy, były wyraźnie widoczne na głębokości ponad 40 metrów!
Jak wiemy jednak warunki słabego oświetlenia nie ograniczają się jedynie do głębokiej wody. Przełamanie dnia i nocy, duże zachmurzenie, deszcz i falowanie a także naturalne zmętnienie wody również znacznie zmniejszają ilość światła, dzięki któremu drapieżnik widzi naszą przynętę. Dlatego też wskazane jest eksperymentowanie z tymi kolorami zawsze wtedy, kiedy inne wyraźnie „szarzeją”.

Nigdy nie zapomnę pewnego wieczora na Lake of the Woods w Kanadzie. Wszyscy z naszej grupy złowili tego dnia piękne muskie. Znany wędkarz amerykański Jim Moynagh złowił parę godzin wcześniej okaz o długości 125 cm. Dlatego też po kolacji, kiedy większość towarzystwa zasiadła w barze, aby przy piwie podzielić się wrażeniami, ja z moim wspólnikiem i Jimem ruszyliśmy na jezioro aby wykorzystać ostatnie dwie godziny przed zmierzchem. Łowiliśmy na przynętę, która tego dnia działała najlepiej – Salmo Skinner 15 cm w kolorze RGS.

Przez pierwszą godzinę nic się jednak nie działo. Niebo zachmurzyło się zmierzch zapadł więc bardzo szybko. Zdecydowałem się na zmianę koloru przynęty na Green Tiger. W ciągu następnej godziny miałem cztery ataki i udało mi się wyjąć dwie ryby, w tym mojego rekordowego muskie o długości 131 cm. Koledzy łowiąc na kolor RGS nie mieli nawet brania! Kolor GT w ciemnej wodzie jeziora, w której dodatkowo w tym miejscu pełno było zawiesiny organicznej po zakwicie glonów, okazał się strzałem w dziesiątkę.

W jasne, słoneczne dni oraz oczywiście w nocy, kiedy praktycznie światła brak, nie ma większego uzasadnienia stosowania kolorów fluorescencyjnych.
Doświadczenia pokazały ponadto, że kolorami które widoczne są z największej odległości pod wodą są żółty i zielony fluo. Dzieje się tak dlatego, że najczęściej woda w łowisku ma właśnie kolor zielonkawo – żółty a kolory fluo mają nieznacznie dłuższą falę niż „zwykłe”.
Obserwacje wędkarzy z kolei dowiodły iż w warunkach intensywnego żerowania drapieżników na konkretnych ofiarach przynęty w kolorach fluo ustępują tym, w kolorach naturalnych. Z tego faktu płynie kolejny wniosek praktyczny. Aby zwabić drapieżnika z większej odległości warto użyć właśnie przynęty w kolorze fluo. Co jednak zrobić, aby drapieżnik zwabiony z daleka kolorem np. żółtym fluo, oglądając przynętę z bliska nie zrezygnował z ataku? Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie naturalnego desenia na podkładzie fluo. Dlatego też kolor Hot Perch bije rekordy popularności niezależnie od łowiska, w którym jest stosowany.

Czy jednak wiemy dlaczego kolory fluo działają na drapieżniki? Trudno znaleźć przecież w naturze ofiary w takich barwach. Wytłumaczeniem tego fenomenu może być słabość ludzkiego wzroku. Jak już wspominałem człowiek widzi o wiele mniej barw niż większość drapieżników. Barwnik fluo znajduje się we krwi kręgowców. Wykorzystuje się ten fakt np w kryminalistyce do wykrywania usuniętych plam krwi przy pomocy promienników UV. Nie od dziś wiadomo, że drapieżniki są wrażliwe na ślady krwi w swoim otoczeniu. Może więc nie rejestrują jej jedynie węchem? Istnieje teoria mówiąca że właśnie na tym polega magnetyczne działanie fluorescencji.

Konkluzje

Konkludując należy stwierdzić, że kolor przynęty jaką zastosujemy ma znaczenie. Jest to istotne nawet jeśli łowimy ryby niezbyt wybredne w tej kwestii lub nawet te, które kolorów nie rozróżniają. Pojawia się więc kilka wniosków, które mam nadzieję, przyczynią się do lepszych wyborów w kwestii koloru przynęty i w rezultacie Waszych lepszych wyników wędkarskich Drodzy Koledzy!

  •     Kluczem do sukcesu jest zwrócenie uwagi drapieżnika na przynętę
  •     Aby przynęta miała szansę być zarejestrowana przez drapieżnika z większej odległości ważniejsze od koloru jest to, aby odróżniała się od otoczenia czyli kontrast
  •     Większość drapieżników polując obserwuje powierzchnię wody. Istotne jest więc często na ile kontrastowy jest kolor przynęty na tym właśnie tle
  •     W zwiększeniu kontrastowości pomaga zastosowanie kontrastowych barw – czerni i bieli, żółci i czerni, czerwieni i bieli.
  •     Zwiększaj kontrastowość swojej przynęty w mętnej wodzie i zmniejszaj (stosuj naturalne barwy) w czystej wodzie
  •     Nie zapominaj o czarnym, który jest prawdopodobnie najbardziej kontrastowym ze wszystkich kolorów niezależnie od warunków
  •     Do połowów nocnych warto jest zastosować przynęty malowane farbami luminescencyjnymi czyli kumulującymi światło (np. latarki) i widocznymi na dowolnej głębokości

Na koniec ostatnia, najważniejsza konkluzja. Pamiętaj, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na skuteczność przynęty nie jest jej kolor a prawidłowa prezentacja czyli po prostu praca, jaką wykonasz przed (teoria) i w trakcie połowu.
Wszystkim życzę wielu sukcesów w badaniach nad skutecznością kolorów sztucznych przynęt. Jeśli ktoś z was koledzy ma ciekawe obserwacje i wnioski w tym temacie to bardzo chętnie wykorzystam je w swojej pracy.

 

 

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn