• PL
  • EN
  • RU

Czy wielkie szczupaki biora tylko na gumy?

powrót
Czy wielkie szczupaki biora tylko na gumy?
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Swojego największego szczupaka złowiłem we wrześniu 2001 roku w jeziorze Wetter w Szwecji. Mierzył 123 cm i wziął na łamany wobbler Whitefish 13DR. W trzcinach na głębokości około 1,5 m. Walka była długa i dramatyczna bo i sprzętu używaliśmy wtedy zgoła innego. Mój klasyczny zestaw spinningowy składał się z wędziska Dragon Millenium Pike 2,7m i kołowrotka o stałej szpuli. Plecionka 0,18 mm nie była w stanie zatrzymać ryby kiedy postanowiła wykosić pół hektara trzcinowiska! Fakt że szczupak był wyjątkowo silny i nie dawał za wygraną przez ponad pół godziny! Pewnie na zestawie „jerkowym” cała zabawa trwałaby nie więcej niż 3-4 minuty. Tak czy inaczej – niezapomniana przygoda!

Oczywiście zaraz też pojawiło się pytanie – jaka jest szansa na pobicie tak wspaniałego rekordu? Wiadomo było że nie będzie łatwo. Od wielu lat interesowałem się wielkimi szczupakami i wiedziałem, że okazów do 120 cm łowi się co roku w Europie sporo. Większe egzemplarze trafiają się już jednak rzadko. Potwierdziły to późniejsze rozmowy z najlepszymi łowcami tych drapieżników oraz wyniki wypraw na łowiska w Szwecji i Holandii a także w USA i Kanadzie. Nadzieja oczywiście wciąż istniała ponieważ we wszystkich cywilizowanych krajach coraz większą popularność zdobywała metoda Catch & Release. Wielkie szczupaki były więc łowione nawet kilka razy w roku, żyły sobie w najlepsze dalej i rosły. Nie spodziewałem się jednak, że pobicie rekordu życiowego będzie możliwe w Polsce. Co więcej – że ta sztuka uda się w ciągu 2 dni nie tylko mnie ale i dwóm moim kolegom!

O tym jeziorze w północno – zachodniej Polsce słyszałem od miejscowych przyjaciół kilka razy. Było trudne i chimeryczne. Bardzo wrażliwe na warunki pogodowe. Zdarzały się tam jednak, szczególnie późną jesienią dni, w które łowiono metrowe szczupaki i to nie przypadkowo. Z zaproszenia skorzystaliśmy więc bardzo chętnie i 12go listopada w dwie łodzie ruszyliśmy przez pół Polski na spotkanie przygody. Połowy rozpoczęliśmy 13go w piątek. Łowiliśmy głównie w trollingu używając oczywiście wyłącznie przynęt Salmo. Spotkani na wodzie wędkarze nie byli zachwyceni wynikami, chociaż kilka ryb powyżej 90 cm na każdej innej wodzie wywołałoby z pewnością dużo o wiele więcej emocji. Nam też trafiły się ładne szczupaki a największego – 103 cm złowił na wobler Salmo Perch 14SDR w kolorze RHP Radek. Mnie udało się „wydłubać” pięknego, blisko metrowego drapieżnika z 10cio metrowego dołka na dociążony 100g ciężarkiem wobbler Skinner 20 w kolorze GT. Grzegorz złowił podobną sztukę na wobbler Salmo Pike 16F. Z wyników byliśmy więc zadowoleni. Do czasu jednak gdy wieczorem zobaczyliśmy zdjęcia jednego z wędkarzy. Na dużą gumę złowił on tego dnia -

Okaz o długości 120 cm!

Przepiękna, gruba i zdrowa samica. Do gratulowania zebrała się spora grupa wędkarzy. Większość z nich była zgodna co do tego, że takie sztuki raczej ciężko złowić na wobblera. Biorą one głównie na duże, dobrze dociążone gumy. Oczywiście również podane w trollingu. Łatwo było stwierdzić, że wszyscy oni łowili głównie właśnie na przynęty miękkie. Na każdej wędce wisiał bowiem pokaźny ripper dociążony dodatkową, ołowiana oliwką. Dla drużyny Salmo było to oczywiście „wyzwanie”. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że mamy w swojej ofercie wobblery, które w trollingu sprawdzą się nie gorzej niż przynęty miękkie. Aby przekonać do tego „niewiernych” należało jednak udowodnić to własnoręcznie. Cóż – zadanie wydawało się bardzo trudne – zwłaszcza jeśli chodzi o złowienie jeszcze większego okazu. Następnego dnia zmieniła się pogoda. Zaczęło trochę wiać i co jakiś czas moczył nas przelotny deszcz. Brań nie było zbyt wiele ale każde z nich zasługiwało na godzinę oczekiwania. Testując naszego Giant Chubby na spadzie z 3 do 8 metrów złowiłem najmniejszą sztukę wyjazdu – nieco poniżej 90cm. Branie pionowo pod łodzią, z klasycznego opadu dowiodło, że nie koniecznie na końcu wędki musi wisieć w takiej sytuacji guma. W międzyczasie Radek łowi kolejną rybę nieco poniżej metra na Percha 14SDR w kolorze LRH. Postanawiamy zwiedzić nowe miejsca. Uzbrajamy więc wędki w wobblera Pike 16F i Whitefish 18F. Oba nurkują na podobną głębokość bez dodatkowego obciążenia – około 5-6 m. Po kolejnej godzinie Grzegorz ma piękne branie, które wykorzystuje w 100%. Od razu widać, żę ryba jest większa. Dopiero jednak przy burcie łodzi opadają nam szczęki! To prawdziwy okaz. Udaje mi się chwycić szczupaka ręką pod pokrywy skrzelowe i okaz jest w łodzi! Grzegorz szaleje ze szczęścia – to jego nowa życiówka. Poprzednia – tak jak moja pochodziła z tego samego jeziora w Szwecji i mierzyła 115 cm. Ten potwór mierzy 126 cm i jest w nieźle odpasiona! Po krótkiej sesji zdjęciowej ryba w świetnej kondycji wraca do wody. Pływamy dalej ale po godzinie postanawiamy wracać do bazy. Po drodze spotykamy drugą łódź na której Ewaryst walczy z kolejnym okazem! Po chwili ryba jest na pokładzie a my dołączamy się do gratulacji z okazji pobicia kolejnej życiówki. Ryba mierzy 116 cm i skusiła się na Salmo Perch 14F w kolorze RHP. Kolejny wobbler Salmo potwierdził więc swoją skuteczność! Wracamy do bazy odpocząć i uczcić wspaniałe połowy symboliczną szklaneczką whisky!

Kolejny dzień

wita nas piękną, słoneczną pogodą. Czy ryby będą brały? Wypływamy z nową nadzieją. Na obu wędkach pracuje szczęśliwy Salmo Pike 16F w kolorze PE. Około południa mam branie na głębokości 6-7 m. Od razu wiem, że zaciąłem potwora! Spokojne rzuty głową na boki po których zwykle można przewidzieć wielkość ryby, prawie rzucają mnie na kolana! Jednego jestem pewien – czegoś takiego jeszcze nigdy nie miałem na wędce! Ryba daje się dość spokojnie dociągnąć do łodzi. Podciągam ją do powierzchni i zaraz potem muszę usiąść. Jest jeszcze większa niż myślałem! Zaczynam obawiać się o swoje serce. Woda jest dość zimna – nasz Lowrance pokazuje temperaturę ok. 7*C. Potwór nie jest więc zbyt energiczny. Wyciąga jednak całkiem spokojnie kilka razy po kilkanaście metrów 45cio funtowej plecionki. Czegoś takiego nie zrobił na moich oczach jeszcze żaden szczupak. No ale to jest duży szczupak! Kolejne podprowadzenie do burty postanawiam brać go ręką. Taki okaz nie zasługuje na kaleczenie grippem! Na moje szczęście kotwice są schowane w ogromnej paszczy. Radek pomaga mi wstać z kolan. Ryba w łodzi! Jeszcze nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Od razu widać że mam swoją wymarzoną życiówkę! Dokładny pomiar zapiera nam jednak dech w piersiach – 130 cm! Robimy kilka zdjęć i supermana wraca do wody. Podtrzymuję ją za ogon i przez chwilę leży spokojnie. Już po kilku sekundach zaczyna się wyrywać. Widać, że miała jeszcze sporo siły. Wygląda na to, że wiedziała, że nie ma sensu przeszkadzać nam w sesji zdjęciowej. Teraz to co innego. Po krótkiej chwili rusza do przodu z takim impetem, że nie jestem w stanie jej utrzymać. Szczęście jest pełne!

Cóż – tego dnia brań już nie było ale jakoś nie specjalnie się tym zmartwiliśmy! Nie tylko udało się złowić kilka wyjątkowych okazów szczupaka. Dla mnie tak samo ważne jest to, że udowodniliśmy niedowiarkom, że również na wobblera można takie okazy łowić z powodzeniem. Mam nadzieję, że kilku z nich następnym razem da szansę „okoniowi” i „szczupakowi” z kolekcji Salmo. Spróbujcie dużych wobblerów w trollingu – Perch 14F, Pike 16F, Whitefish 18F – te modele znakomicie sprawią się na łowiskach o głębokości 5-7 m. Jeśli trzeba „zejść” niżej – polecam głęboko nurkujące wersje Perch 14SDR i Whitefish 18SDR. Te modele dedykowane są na głębokości 7 – 10 m. Oczywiście każdy z nich i jeszcze wiele innych z niewielkimi sterami, odpowiednio dociążone (najlepiej 80 cm przed przynętą) można sprowadzić właściwie na dowolną głębokość! Pole do dopisu jest tu bez wątpienia wielkie. Ja w każdym razie uważam, że swoje zrobiłem. Pokazałem, że można. Teraz Wasza kolej!
Przy okazji już następnego dnia potwierdza się słuszność zasad umiejętnego Catch & Relase. Porównując zdjęcia wspólni znajomi odkrywają, że „moja” ryba była złowiona dokładnie dwa tygodnie wcześniej przez innego wędkarza! Jego pomiar wykazał długość 128 cm. Czy ktoś się pomylił w pomiarach? Czy to możliwe aby szczupak tej wielkości urósł 2 cm w ciągu 14stu dni? Raczej nie rozsądzimy tego teraz. Pytałem o radę doświadczonych łowców okazów. Okazuje się, że badania wielkich szczupaków łowionych tuż za zachodnią granicą dowiodły, że ryby o długości ponad 130cm to nie żadne babcie! Ich wiek nie przekracza 8 lat. Łatwo więc wyobrazić sobie jak szybko muszą rosnąć w najlepszym dla siebie okresie roku. Istnieje oczywiście możliwość że ktoś pomylił się w pomiarach. Moją rybę mierzył Radek. Nie wiem, czy Was to przekona ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby dodał choć 0,5 cm mojej rybie!
Najlepszy sposób aby sprawdzić dokładność pomiarów to złowienie tej ryby kolejny raz. Zapewniam, że jest to możliwe. Pamiętajcie tylko aby znowu darować jej wolność!

Piotr Piskorski

Salmo PIKE

 

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn