• PL
  • EN
  • RU

FRISKY – akademia przynęt Salmo

powrót
FRISKY – akademia przynęt Salmo
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Gdy na początku ubiegłego wieku, producenci za oceanem wprowadzali na rynek przynęty wieloczłonowe, spodziewano się przełomu w łowieniu sztucznymi przynętami. Dziś wiemy, że istnej rewolucji nie było i w zasadzie nie ma do dziś. Co więcej, łamane woblery odeszły nawet nieco w zapomnienie. Tylko nieliczni wędkarze skrywali takie modele na dnie swoich pudełek, jako tajne przynęty, które w specyficznych warunkach potrafiły skusić do ataku ospałe drapieżniki. Trendy jednak powracają, a dzięki współczesnej technologii, wiele ówczesnych pomysłów jest dziś dopracowywanych do perfekcji. Takim właśnie modelem przynęty jest Firsky. Nasz rozbrykany łamaniec, którego cechy użytkowe sprawiają, że zwyczajnie nie można go pominąć przy planowaniu kolejnej wyprawy.

 

Salmo wprowadziło go do swojej oferty w 2006 roku. Gdy kilka lat później, z całego świata zaczęły płynąć ciepłe słowa na temat łowności tego siedmiocentymetrowego woblera, firma zabrała się za projektowanie jego młodszego i o dwa centymetry mniejszego brata. Kilka lat później mniejsza wersja weszła do seryjnej produkcji i dziś rodzina Frisky zamyka się w dwóch rozmiarach, z dwoma rodzajami sterów i tylko w wersjach pływających. Woblery płytko nurkujące (SR), rozpoznamy po charakterystycznym krótkim łamanym sterze. Głęboko nurkujące (DR), po sterze prostym i wydłużonym. Modele z tej rodziny, doskonale sprawdzają się we wszystkich tradycyjnych metodach połowu sztucznymi przynętami. Przede wszystkim, znajdziemy dla nich zastosowanie w klasycznym spinningu. Jego wyjątkowe cechy lotne docenią także miłośnicy castingu, a wędkarze lubiący komfort i nieco mniej aktywne formy połowu, powinni szybko dostrzec jego skuteczność podczas lekkiego trollingu.

 

Podstawowe parametry woblerów Frisky przedstawia tabela:

Symbol Wersja Długość (cm) Waga (g) Kotwice Rekomendowana żyłka (mm) Głebokość nurkowania (m)

Spinning/Trolling

FR 5 sr pływająca 5 5 dwie nr 8 0,18 1,0/1,5
FR 5 dr pływająca 5 5,5 dwie nr 8 0,18 1,5/3,0
FR 7 sr pływająca 7 8 dwie nr 6 0,23 1,0/1,5
FR 7 dr pływająca 7 9 dwie nr 6 0,23 2,0/3,5

Zanim napiszę, w których sytuacjach Frisky może okazać się strzałem w przysłowiową dziesiątkę, poświęcę jeszcze chwilę uwagi na jego wyjątkowe cechy. Przede wszystkim doskonała lotność wszystkich wersji. Wzorowo dobrane obciążenie i proporcje „ciała” sprawiają, że nawet w trudnych warunkach wietrznych, mimo łamanego korpusu, przynęta leci bardzo celnie w wybrane miejsce, a osiągane odległości są wręcz rzadko spotykane przy tak małych rozmiarach. Równie istotny jest fakt, że dzięki nieproporcjonalnie mniejszej i specjalnie wyprofilowanej tylnej części korpusu, znacznie zredukowano ilość splątań podczas rzutu, co wcześniej było zmorą tego typu woblerów. Mimo łamanej konstrukcji woblera, osiągnięto agresywną pracę, zarówno z dużą amplitudą wychyleń bocznych, jak i częstotliwością drgań. Dzięki temu Frisky jest doskonale wyczuwalny na wędzisku, co mocno ułatwia rozpoznawanie wszelkich sygnałów z podwodnego świata.

Wiosenne salmonidy

Łamańce przez lata były tajną bronią pstrągarzy i łowców troci i łososi. Szczególnie wczesną wiosną agresywna praca Friskiego potrafi wyzwolić wystarczającą ilość agresji, do ostatecznego ataku drapieżnika. Możemy łowić zarówno z prądem rzeki, jaki i pod prąd. Sposób prowadzenia przynęty nie odbiega specjalnie od utartych schematów, choć warto pamiętać, o różnicowaniu tempa zwijania linki. Kilka szybkich obrotów korbką kołowrotka, należy przerywać chwilami przestoju, lub podciągnięciami szczytówką. Osobiście, jeśli mam do czynienia z aktywnymi rybami, używam wersji płycej nurkującej i preferuję wówczas łowienie z nurtem rzeki. Żerujący drapieżnik podniesie się nawet z głębszego dołka aby zaatakować napływającego na jego stanowisko agresywnie migoczącego woblera. Musimy pamiętać, aby w przerwach między zwijaniem przynęty, kasować powstający luz linki. Brania bardzo często następują w momencie, w którym wobler bezwładnie unosi się w nurcie rzeki. Skuteczne zacięcie będzie zależało od naszej koncentracji i utrzymanego kontaktu z przynętą. Jeśli jednak ryby ospale stoją w swoich dołkach, a zdarza się to tym częściej im chłodniej, zmieniam strategię łowienia i obławiam stanowiska pod prąd. Wówczas sięgam po wersję głębiej nurkującą. Wpuszczam ją pod wszelkie przeszkody, tworzące zagłębienie w rzece, jamy pod korzeniami, obławiam głębsze rynny, czyli tam gdzie ryby odpoczywają lub z ukrycia czyhają na nieostrożną ofiarę. Łowiąc pod prąd, często zatrzymuję zwijanie linki w miejscu, w którym spodziewam się potencjalnego stanowiska drapieżnika. Pozwalam pracować Friskiemu tylko siłą nurtu, od czasu do czasu urozmaicając tę pracę delikatnymi szarpnięciami szczytówki wędki. Jeśli ryba się nam pokazała, ale nie zaatakowała przynęty, to nawet w czystej wodzie warto zmienić jej kolor na bardziej kontrastowy (CMD, GT czy nawet FI). Taka prowokacja skusiła już niejeden ostrożny okaz.

Podczas połowu troci i łososi, agresywna praca Frisky pozwala bardzo wolno, obławiać rzekę w poprzek nurtu. Rzuty wykonujemy nieco powyżej naszego stanowiska, pozwalając aby to napierający na żyłkę nurt rzeki wykonał niemal całą pracę. Niemal bez zwijania doprowadzamy wobler pod nasz brzeg i dopiero gdy linka się wyprostuje rozpoczynamy jej zwijanie. W ten sposób, wachlarzem obławiamy potencjalne stanowiska ryb. Brania najczęściej następują w momencie, w którym przynęta wychodzi z łuku na prostą i przy tak agresywnym wabiku, raczej nie można przegapić tego momentu.

 

Duża rzeka i jezioro

Szybko okazało się, że mimo swego stosunkowo niewielkiego rozmiaru, możliwości łamańca nie kończą się na rybach łososiowatych. Okonie, szczupaki, sandacze a nawet bolenie to drapieżniki, które z całą pewnością nie przepłyną obojętnie obok Friskiego. Naszą rolą jest przede wszystkim znalezienie drobnicy, na której żerują drapieżniki.

Dwa lata temu mieliśmy ciekawą przygodę z kolegą, na jednym ze zbiorników zaporowych. Przez dłuższy czas, obławiając wiele wcześniej sprawdzonych miejsc, nie mogliśmy złowić ryby. Po kolejnym przestawieniu łodzi, znaleźliśmy podwodne wzniesienie, wokół którego echosonda pokazywała całe stada drobnicy. O tym, że były tam też drapieżniki, informowały nas duże łuki na echosondzie i głośne ataki na powierzchni, które od czasu do czasu przerywały względny spokój małych rybek. Próbowaliśmy wielu przynęt, klasycznych woblerów, jigów i różnych przynęt silikonowych. Bez rezultatu. Gdy mieliśmy się już poddawać, postanowiłem że przepłyniemy nad rybami w trollingu, a na końcach zestawów zawiesimy najbardziej agresywne woblery. Głębokość łowiska nieznacznie przekraczała 3 metry i w pudełku szybko chwyciłem 7 cm Friskiego w wersji DR, w kolorze GT. Czyli agresywnie i kontrastowo. Tego dnia złowiliśmy po kilka sandaczy i okoni. Nie były to może okazy, ale uratowały nam wędkarski dzień. Później, gdy analizowaliśmy tę sytuację doszliśmy do wniosku, że przy tak dużej liczbie naturalnego pokarmu, tylko przynęta, która dawała możliwie wyraźne sygnały i bodźce, mogła być zauważona przez aktywne drapieżniki.

Frisky swą skuteczność okazywał wielokrotnie. Podczas trollingu na większych głębokościach, używamy wersji płytko chodzącej (SR), jednak w odległości około 1,5 metra od przynęty, montujemy dodatkowe obciążenie. Tak jak w mniejszych rzekach, podszarpywanie szczytówką, może zwiększyć jego skuteczność. Jest to raczej lekka forma trollingu, więc najczęściej trzymam wędkę cały czas w rękach. Nie ma nic przyjemniejszego (dla łowiącego oczywiście), od mocno wyczuwalnej pracy przynęty, przeniesionej wibrującymi drganiami linki i wędki na rękę wędkarza, przerwanej nagłym, agresywnym atakiem wodnego drapieżnika.

Zestaw

Skuteczne łowienie tym woblerem jest oparte na klasycznym zestawie średniej mocy. Wędka o długości 2,3-2,7m w zupełności wystarczy, biorąc pod uwagę doskonałą lotność tej przynęty. Grubość linki powinniśmy dobrać przede wszystkim do wielkości łowionych ryb i trudności technicznej łowiska. Łowiąc pstrągi uzywam żyłki 0,20-0,24mm o wytrzymałości 4-6 kilogramów. Agresywna praca woblera, powoduje, że nie musimy się martwić tłumieniem jego akcji, przy zastosowaniu grubszych linek. Przynętę łączę z żyłką za pomocą niewielkiej agrafki. Jeśli w łowisku występuje szczupak, warto zabezpieczyć nasz zestaw odpowiednim przyponem odpornym na ostre zęby.

Podczas połowu sandaczy w lekkim trollingu, wybieram plecionkę o wytrzymałości 8-12kg. Ponieważ moje łowiska charakteryzuje zróżnicowana konfiguracja dna, zestaw zabezpieczam metrowym przyponem z fluocarbonu, który chroni ostatni odcinek linki przez przetarciami o różne przeszkody znajdujące się na dnie.

Frisky nie zrewolucjonizuje waszego wędkarstwa. Warto go jednak mieć w swoim pudełku, gdyż doskonale sprawdza się w najtrudniejszych sytuacjach. W momentach, w których klasyki zawodzą. Gdy zachodzi potrzeba zastosowania najmocniejszych impulsów, aby sprowokować rybę do brania. Ten rozbrykany łamaniec, w rękach doświadczonego wędkarza bryka dokładnie tyle ile trzeba. Jest dokładnie tyle Frisky, aby złowić najtrudniejsze drapieżniki.

 

Mateusz Baran

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn