Holenderski Okoń

powrót
Holenderski Okoń
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Gdy dowiedziałem się, że mam okazję powędkować 2 dni w Holandii na przełomie października i listopada od razu pomyślałem, że to doskonały moment na przetestowanie Sweeperów Salmo, na które nie miałem wcześniej okazji łowić oraz nowych kolorów Slidera na rok 2011.

Płytkie holenderskie kanały to doskonałe łowiska dla miłośników jerków o czym miałem okazję przekonać się podczas kilku wypraw w te okolice.  Tym razem zawędrowałem jednak w zupełnie nowe dla mnie okolice miejscowości Dronten, gdzie mieści się siedziba sieci Raven – największych sklepów wędkarskich w Europie.

Podczas moich dotychczasowych wypraw wędkarskich na ziemię niderlandzką z rybami było różnie, ale jedna rzecz była niezmienna – paskudna pogoda. Tym razem nie chciało być inaczej i całą naszą ekipę przywitał deszcz i przenikliwe zimno.

Wędkowanie rozpoczęliśmy od największego kanału w okolicy. Koledzy zaczęli od gum a ja od małego Sweepera w kolorze CYP.  Już po kilku minutach w agresywnie prowadzoną przynętę nie trafił ładny szczupak zostawiając na wodzie efektowny wir i przyspieszając moje tętno. Niestety złego miłe początki, chciałoby się rzec.. W ciągu kolejnych 2 godzin nikt z nas nie miał już kontaktu z rybą. Postanowiłem przejść na cięższy kaliber przynęt i założyłem tonącego Slidera 12 w kolorze TSK. Po 20 minutach stanąłem w nowej miejscówce i już w pierwszym rzucie poczułem uderzenie.  W pierwszej chwili pomyślałem, że to niewielki szczupak, ale za chwilę poczułem charakterystyczne wibrowanie i już wiedziałem, że to nie jest zwykła ryba. Po kilkunastu sekundach moim oczom ukazał się olbrzymi okoń, który połknął w całości 12-centymetrową przynętę. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Gdy ryba znalazła się na brzegu stwierdziłem, że ten okoń nie jest olbrzymi a wręcz MONSTRUALNY! Bez mierzenia wiedziałem, że to mój nowy rekord życiowy, choć poprzedni też nie był wcale mały i mierzył 45 cm. Ryba była niesamowicie gruba, prawie bez pasków, z dostojnymi oczami i wystrzępionym ogonem. Wyglądała jakby omszała ze starości. Wraz z kolegą zmierzyliśmy rybę dokładnie a miarka pokazała 47 cm. Niestety w emocjach zapomnieliśmy zważyć ryby i po sesji zdjęciowej szybko zwróciłem jej wolność . Mogę tylko przypuszczać, że mój rekordowy okoń ważył co najmniej 2 kg. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia – ta ryba był prawie okrągła. Nic dziwnego skoro polowała na zdobycze wielkości Slidera 12!

Postanowiłem nie zmieniać szczęśliwej przynęty i do końca dnia łowić na mego Slidera. Po kilku godzinach przenieśliśmy się na mniejszy kanał płynący przez pola, gdzie brały średniej wielkości szczupaki. Łowiliśmy na klasyczną „krótką mijankę”, więc doskonale wiedzieliśmy o kolejnych braniach każdego członka ekipy. W pewnym momencie doszedłem do małego drewnianego mostku, który przenosił nad tym urokliwym kanałkiem polną, gruntową drogę.  Bez namysłu posłałem Slidera w pobliże filaru i po dwóch ruchach szczytówką zobaczyłem potężny wir na wodzie dosłownie metr od przynęty. Ułamek sekundy później poczułem szarpnięcie, które skwitowałem agresywnym zacięciem. Ponieważ stałam na wale około metr nad powierzchnią wody, miałem doskonały widok. Ryba zamiast uciekać po zacięciu popłynęła w moją stronę i dopiero gdy ją zobaczyłem nogi się pode mną ugięły. Szczupak miał z pewnością powyżej 120 cm i niesamowicie szeroki kark. Niestety kolejnym szczegółem jaki zauważyłem był fakt iż 25-centymetrowy przypon w jaki uzbroiłem zestaw, całkowicie zniknął w paszczy drapieżnika. Nie zdążyłem się jeszcze pogodzić z tym, że nasze drogi się rozejdą, gdy szczupacza mama również mnie spostrzegła i wykonała nagły zwrot. W ułamku sekundy wędzisko się wyprostowało, linka zaczęła swobodnie powiewać na wietrze upodobniając się do „babiego lata”, a mój kolejny rekord życiowy odpłynął ze Sliderem w przełyku. Mam nadzieję, że uda się temu pięknemu okazowi oswobodzić i dalej będzie rządził pod mostem i w okolicach. No cóż – widocznie złowienie jednego dnia dwóch „personal best” nie było mi dane. Do końca wyprawy złowiliśmy jeszcze kilka szczupaczków, ale ich wymiary nie były godne wspomnienia.

Z Holandią żegnałem się z lekkim niedosytem, silnym postanowieniem jak najszybszego powrotu oraz częstszego stawiania na Slidery w kolorze TSK.

Ewaryst Sielecki – Salmo Super Hiper Extra De Lux Mega Pro Fan Team ;-)

Salmo SLIDER

 

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn