Jurgen Haese – Germany

powrót
Jurgen Haese – Germany
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Jürgen Haese

Urodzony – 9 Lipiec 1963.

Mieszka z rodziną koło Kolonii w Niemczech

 

 

Zacząłem łowić ryby w wieku siedmiu lat. Na pierwszą wyprawę zabrał mnie ojciec ze swoim bratem. Łowiliśmy wszyscy na spinning. Nic wtedy nie złowiłem bo moje przynęty dużo częściej lądowały na gałęziach niż w wodzie. Również mój ojciec i wujek nie złowili wtedy nic. Cały dzień spędzili na uwalnianiu moich zaczepionych przynęt i rozplątywaniu żyłki. Jeśli mam być szczery ta pierwsza wyprawa nie była wielkim sukcesem. Jednak było w niej coś wyjątkowego. Był to mój szczery zapał do złowienia ryby na jedno z tych kolorowych świecidełek z naszych pudełek.

Od tego momentu spędzałem właściwie każą wolną minutę z wędką w ręku. Byłem gotów spędzić całe wakacje na brzegu mojej ulubionej wody.

 

W ciągu lat moje umiejętności rosły. Próbowałem nowych przynęt i technik wędkarskich. Zrozumiałem, że łowienie na przynęty sztuczne jest moim powołaniem. W ogóle uważam, że ten rodzaj wędkarstwa jest najbardziej dynamiczny i rozwojowy. To jednak spore wyzwanie żeby wykrzesać życie w kawałku plastiku czy drewna. Jeśli zrobisz to poprawnie, możesz oczekiwać największej nagrody – ostrego ataku drapieżnika, którego poczujesz na wędce od pierwszej sekundy!

 

Zawsze kochałem łowienie szczupaków, sandaczy, okoni i sumów. Krótko – po prostu ryb, które zamieszkują moje okolice. Miałem wystarczająco dużo samozaparcia i szczęścia żeby złowić okazy wszystkich wymienionych gatunków. Później, podróżując i łowiąc ryby w wielu miejscach świata stwierdziłem, że nie jest dla mnie najważniejsze złowienie kolejnego okazu. Teraz najważniejszym aspektem wyprawy wędkarskiej jest dla mnie spędzenie czasu w towarzystwie przyjaciół i obcowanie z przyrodą. Nie chcę powiedzieć przez to, że złowienie ryby straciło dla mnie znaczenie. Mogę jednak spokojnie patrzeć jak moje dzieci walczą z kolejnymi zdobyczami. Nie denerwuję się wtedy zupełnie … raczej …

Szczerze – jestem więcej niż szczęśliwy kiedy mój przyjaciel łowi największą rybę wyprawy jeśli tylko atmosfera jest świetna.

Mam nadzieję, że rozumiecie o co chodzi.

 

Tak samo ważne jak łowienie jest dla mnie odkrywanie nowych jakości w wędkarstwie – nowych technik, gatunków ryb czy rejonów wędkarskich. Każdy gatunek ma swoje sekrety a każda technika małe triki, które powodują, że staje się skuteczna. Tak więc co może przynieść więcej radości niż odkrywania nowych miejsc i próby złowienia nowych gatunków ryb nowymi technikami? Takie podejście do wędkarstwa spowodowało, że dużo podróżuję po świecie i to również wywołało u mnie miłość do wędkarstwa morskiego.

Wędkarstwo jest więc dla mnie czymś, co nigdy się nie skończy, co zawsze może być podniesione na nowy poziom przez nowe doświadczenia i najważniejsze – czymś, czy można dzielić się z przyjaciółmi!

 

Dokładnie ta potrzeba odkrywania nowych wrażeń w wędkarstwie połączyła mnie z firmą Salmo. Dzięki Bogu, że są na świecie ludzie tacy, jak nasi przyjaciele z Salmo!

Dzięki swojej nieprawdopodobnej wiedzy i entuzjazmowi co roku dają nam oni perfekcyjne narzędzia pomagające nam w spełnianiu wędkarskich marzeń. I nagle wszystko staje się prostsze … Czy znacie szczupaka, który oprze się Sliderowi? Nawiasem mówiąc jest to jedna z moich ulubionych przynęt. Czy są gdzieś ryby, których nie da się złowić na Percha, Horneta czy Bullheada? Łatwo zauważyć, jak dużym zaufaniem darzę przynęty Salmo. Równie łatwo jednak wytłumaczyć dlaczego: znam właścicieli firmy i wiem, że nigdy nie pozwolą na sobie na wprowadzenie na rynek złej przynęty!

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn