• PL
  • EN
  • RU

Warrior Crank- akademia przynęt Salmo

powrót
Warrior Crank- akademia przynęt Salmo
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Na pierwszy rzut oka Warrior Crank nie jest raczej typowym twitchbaitem. Niewielki ster wydawać się może zbyt mały w proporcji do masywnego korpusu. Wystarczy jednak połowić chwilę tą przynętą właśnie techniką twitchingu aby zachwyciła nas swoją niezwykłą pracą.

 

Warrior Crank po prostu ożywa po każdym pociągnięciu szczytówki wędziska! Jego ruch nie ustaje przy tym po zatrzymaniu. Przynęta jeszcze długą chwilę kołysze się na boki zwodniczo błyskając bokami. Mimo, że wprowadzono go do handlu w 2003 roku, w tym czasie praktycznie jego konstrukcja nie uległa żadnym zmianom. Jest to bardzo uniwersalna, wielozadaniowa przynęta na wszystkie duże drapieżniki.

 

Rodzina Warriora

 

jest niewielka. Obejmuje jeden rozmiar przynęty w dwóch wersjach – pływającej i tonącej. Wersje te chociaż różnią się jedynie ciężarem i napisem na sterze, to dwie różne przynęty. Każda z nich sprawdzi się najlepiej w nieco innych warunkach i przy innej technice prezentacji.

Dane dotyczące Warriora Crank przedstawiono w tabeli.

Symbol Wersja Długość (cm) Waga (g) Kotwice Rekomendowana żyłka (mm) Głebokość nurkowania (m)Spinning/Trolling
w 15 c pływająca 15 55 dwie nr 4/0 0,30/0,20 0,5/1,5
w 15 cs tonąca 15 75 dwie nr 4/0 0,35/0,23 2,0/2,5

Obie wersje Warriora charakteryzują się doskonałymi walorami aerodynamicznymi. Prawidłowo skonstruowany zestaw pozwoli z łatwością osiągnąć odległości 50 i więcej metrów. Przyjrzyjmy się więc jak wygląda ten –

 

Prawidłowo skonstruowany zestaw

 

Warrior to przynęta ciężka. Tak, jak do wszystkich cięższych niż 30g zdecydowanie polecamy sprzęt castingowy. Umożliwia on wielogodzinne, przyjemne i wygodne łowienie, brak problemów z plątaniem się przynęty w locie oraz skuteczne zacięcie i sprawny hol dowolnej wielkości ryb. Do obu wersji przynęty wystarczy oczywiście jeden zestaw, który możemy zaklasyfikować jako – „casting średniego kalibru”. W grę wchodzi wędka o długości 1,95 – 2,3 zaopatrzona w okrągły multiplikator o jak największym przełożeniu. Do spinningowania najlepiej nadaje się tu plecionka o wytrzymałości co najmniej 15 kg. W przypadku trollingu, zwłaszcza jeśli wędziska nie trzymamy w ręku, bezpieczniej jest zastosować żyłkę o podobnej wytrzymałości. Unikniemy w ten sposób utraty słabo zaciętych ryb w pierwszych sekundach holu. Oczywiście całości dopełnia mocny przypon ze sprawdzoną agrafką. Jeśli łowimy z brzegu musimy niestety wybrać – albo bardziej funkcjonalny w takich warunkach zestaw, albo mniejsze zmęczenie. Dotyczy to zarówno rzeki jak i jeziora gdzie warunki zmuszają często do zastosowania dłuższego niż 2,3 m kija.

Zawsze należy dążyć do tego, aby cały zestaw „leżał dobrze w ręku”. Aby wygodnie się nim łowiło. Wpływa to bowiem bezpośrednio na późniejsze wyniki połowu. Warrior Crank to przynęta wymagająca nieco więcej uwagi i skupienia podczas prezentacji niż „zwykłe” crankbaity. Łowi się nim aktywnie, nieustannie pracując wędziskiem. Jeśli jest więc ono np. za długie, to szybko się zmęczymy i straci na tym oczywiście natychmiast nasza technika.

Jak już wspomniano w ofercie znajdują się dwie wersje przynęty – pływająca i tonąca.

 

Wersja pływająca

 

Wprowadzona była nieco wcześniej od tonącej i to właśnie ona jest bardziej popularna.

Mimo niewielkiego steru przynęta ta pracuje dość agresywnie. Praca ogonowa jest delikatna ale na ogólne wrażenie wpływają intensywne wychylenia boczne. Właśnie to „migotanie” bokami stanowi o skuteczności Warriora. Pływająca wersja nurkuje na około 0,5 m. Doskonale nadaje się więc do obławiania płytkiej strefy przybrzeżnej gdzie przebywa najwięcej drapieżników. Technika połowu jest podobna jak w przypadku innych twitchbaitów. Są to więc cykliczne podciągnięcia wędziskiem przerywane pauzami w czasie których przynęta powoli wypływa na powierzchnię. Ważne jest, aby w takich momentach kontrolować luz linki. Nie powinna ona być luźna ponieważ opóźnia to moment zacięcia w przypadku brania. Nie powinna też jednak zbyt napięta gdyż osłabia to delikatne kolebanie się przynęty. Oczywiście tego rodzaju perfekcyjna kontrola napięcia linki możliwa jest jedynie w bardzo sprzyjających sytuacjach. Brania są dobrze widoczne i często bardzo emocjonujące.

Przynęta ta świetnie sprawdza się również w trollingu. Bez obciążenia, wypuszczony na odległość 30m za rufę łodzi, nurkuje na około 1,5m. Nadaje się więc do obławiania krawędzi stoków podwodnych i blatów porośniętych wysoką roślinnością o głębokości nawet do 4 m.

Oczywiście stosując prosty system dociążania, możemy naszego Warriora sprowadzić na niemal dowolną głębokość. 100g ciężarek, najlepiej umiejscowiony około metra przed przynętą na bocznym przyponie, pozwoli łowić nawet na siedmiu – ośmiu metrach. Najskuteczniejszy jest oczywiście trolling „z ręki”. Kontrolując nieustannie pracę naszej przynęty reagujemy natychmiast na najdelikatniejsze nawet brania. Ponadto w bardzo prosty sposób możemy znacznie podnieść skuteczność połowu Warriorem. W trakcie płynięcia łodzi wykonujemy powolne „skłony” szczytówki wędziska w stronę przynęty i równie wolne pociągnięcia z powrotem. Cały ruch odbywa się w obrębie kąta 45* od podłużnej osi łodzi. Intensywność pracy Warriora zmienia się więc wtedy cyklicznie a chwilami zatrzymuje się on nawet, kolebiąc na boki.

W rzekach, pływającą wersją obławiamy raczej płytsze fragmenty brzegów, zastoiska, wsteczne prądy i okolice zatopionych przeszkód. Warto w takim miejscu przytrzymać chwilę pracującą przynętę. Często udaje się wtedy wywabić wielkiego szczupaka z plątaniny gałęzi zatopionego drzewa nawet po kilkudziesięciu sekundach.

W dużych rzekach górskich, łowimy raczej  poprzek nurtu. Rzucamy nieco w górę i wachlarzem obławiamy całą szerokość rzeki delikatnie likwidując jedynie luz linki.

Do innych zadań służy

 

Wersja tonąca

 

Prawdopodobnie wielu wędkarzy nawet nie zauważyło wprowadzenia drugiej wersji Warriora Crank w 2008 roku. Dlatego też jego niesamowita skuteczność w specyficznych warunkach jest wciąż mocno niedoceniana. W tabeli podano głębokość nurkowania tego modelu  na około 2 metry. Jak w przypadku każdej tonącej przynęty jednak, jest to wartość umowna. Przy zastosowaniu odpowiedniej techniki można bowiem prowadzić tonącego Warriora nawet na głębokości 4 metry i więcej. Przynęta ta idealnie nadaje się do obławiania ostrych stoków ławicy przybrzeżnej gdzie dno opada z 2 metrów przy trzcinach do 5-6 metrów na 30 m od linii brzegowej. Oczywiście do takiego łowienia niezbędna jest łódź, która powinna dryfować wzdłuż brzegu w takiej właśnie odległości. Przynętę prowadzimy długimi pociągnięciami o różnej prędkości, trzymając w ostatniej fazie ruchu szczytówkę wędziska tuż nad powierzchnią wody. Bardzo wskazane a wręcz konieczne dla wykorzystania potencjału przynęty, są przerwy w jej ruchu. Warrior tonie wtedy powoli kolebiąc się na boki. Należy w tych momentach wzmóc czujność ponieważ zdecydowana większość brań ma miejsce właśnie wtedy. Moim zdaniem zwijając tonącego Warriora Crank bez przerw, pozbywamy się 80% potencjalnych brań. Długość tych przerw uzależniamy od głębokości na której chcemy zaprezentować Warriora. Wpływa na to również charakter podciągnięć. Im są one bardziej agresywne i szybkie – tym, przynęta zanurkuje płycej.

Łowiąc w podobnym miejscu z brzegu należy stosować regułę odliczania. Po rzucie pozwalamy przynęcie tonąć i odliczamy do momentu jej zetknięcia z dnem. W kolejnych rzutach starając się nie doprowadzać kontaktu z dnem zaczynamy zwijać linkę kilka sekund wcześniej. Optymalne w większości wypadków jest prowadzenie przynęty około 2 metrów nad dnem.

W rzekach niezależnie od wielkości i siły prądu, najskuteczniejszą techniką łowienia tonącym Warriorem jest tzw. swobodne spławianie. Rzucamy przynętę pod prąd i podszarpując kasujemy jedynie luzy linki. Imitujemy w ten sposób ranną lub chorą rybę, unoszoną bezwładnie z nurtem rzeki. Nawet doświadczone drapieżniki dają się na to nabrać!

Oczywiście wersją tonącą Warriora możemy również z powodzeniem trollować. W zależności od prędkości łodzi, na około 30 metrach za rufą łodzi, nasza przynęta zanurkuje wówczas na 2,5 – 3,5 m. Jeśli chcemy dotrzeć Warriorem głębiej, zdecydowanie lepiej jest użyć dociążonej wersji pływającej.

Kolor

 

ma mniejsze znaczenie. W ofercie znajdziemy trzy imitacje gatunków żyjących w naturze. Są to Real Roach, Real Perch i Real Green Shiner. Generalna zasada, która sprawdza się w większości  przypadków mówi, że kolory takie stosujemy w wodach o dużej przejrzystości. W wodach mętnych, kwitnących, w warunkach słabszego oświetlenia, zaleca się stosowanie koloru Green Tiger – na podkładzie żółtym fluo.

Ubarwienie woblerów dopasowujemy więc raczej do koloru wody a nie poławianego gatunku drapieżnika.

Warrior Crank jest przynętą, która złowiła już wiele okazów drapieżników na wszystkich kontynentach. Oczywiście w Europie przeważały szczupaki. Łowione one były we wszystkich rodzajach łowisk. Warrior Crank to również sprawdzony wabik na duże sandacze, sumy a nawet głowacice. W przypadku sandaczy należy znaleźć miejsce, w którym ryby te polują na głębokości 1-3 m. Tutaj sprawdzi się raczej wersja tonąca, prowadzona skokami nad dnem. Głowacice łowimy raczej na wersję pływającą. Idealne miejsca to szerokie płanie z dużymi głazami gdzie prowadzimy wobblera wolno, w poprzek nurtu.

Warrior Crank znakomicie działa też na drapieżniki morskie. Testy przeprowadzone w tropikalnych łowiskach na wszystkich oceanach potwierdziły jego skuteczność w połowie ostroboków, barrakud, snaperów i wielu innych zębatych mieszkańców tych rejonów.

Łowiąc jednak bardzo mocnym, morskim sprzętem warto wcześniej zmienić kotwice wobblera na równie mocne i odporne na słoną wodę.

 

Warrior Crank jest więc dobrym przyjacielem wszystkich doświadczonych łowców okazów. Warto wykorzystać jego unikalne walory, które pozwalają łowić w miejscach trudnych dla innych wobblerów.

 

Piotr Piskorski

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn