Sebastian Kalkowski

powrót
Sebastian Kalkowski
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Pasjonat wędkarstwa spinningowego oraz łowienia szczupaków techniką jerkową. Przewodnik wędkarski. Były Redaktor portalu wędkarskiego www.jerkbait.pl. Współpracownik gazety “Wiadomości Wędkarskie”. Prezes klubu WKS Sandacz i członek OKP Passaria. Prekursor metody “złów i wypuść” w Polsce. Jeden z założycieli organizacji Ratuj Szczupaka www.szczupak.org. Współwłaściciel firmy przewodnicywedkarscy.pl oraz współwłaściciel telewizji internetowej narybytv.tv.

 

Ryby łowię w zasadzie od małego, sam nie wiem, kiedy się to zaczęło. Można powiedzieć, że pasją “zaraził” mnie Tata. To on złożył i dał mi pierwszą wędeczkę… Zaczęło się oczywiście od wędkowania na spławik. Łowiłem ukleje, płocie, krąpie. Najczęściej wędkowałem z rodzicami na mazurskich jeziorach. W tamtych czasach nawet moja mama miała “zajawkę” na wędkarstwo. Był to sposób na odpoczynek z całą rodziną. Później nastąpiło moje przemianowanie na wędkarstwo gruntowe. Zaczęły się pierwsze wyjazdy na rzeki. Na początku byłem tylko małym “pomagierem” mojego taty, jednak bacznie się przyglądałem i uczyłem. Później zaczęły się wypady ze spinningiem w ręku. Pierwsze szklane blanki Shakespeare’ a i kołowrotki Daiwa, które z zagranicznych wyjazdów przywoził mój tata. Tak to się zaczęło. Pierwsze okonie, pierwsze szczupaki. Tak zostało do dzisiaj.

 

Na spinning łowię już ponad 20 lat. Pierwsze lata to zmagania tylko na jeziorach mazurskich. Połowy na wirówki, wahadła, późnej gumy i w końcu pierwsze woblery. Pochłanianie nowych książek wędkarskich, zdobywanie coraz większej ilości wiedzy teoretycznej. W miarę nabywania doświadczenia zaczynały się udane połowy rzeczne. Narew, Wisła, Bug i inne mniejsze rzeki. Teraz kocham rzeki i są moimi głównymi łowiskami. Tutaj muszę wspomnieć, że mam swojego wędkarskiego guru. W zasadzie, przez niego zawładnęła mną ogromna pasja i miłość do spinningu rzecznego. To dzięki Markowi Szymańskiemu, bardzo zmieniło się moje podejście do wędkarstwa. Czytając go, wiele się od niego nauczyłem i zawsze będę chętnie czerpał od niego wiedzę. A wspólne wypady na ryby będę wspominał przez wiele, wiele lat…

 

Fascynuję się metodą spinningową oraz średnio – ciężkim castingiem (głównie wykorzystując go przy połowie szczupaków techniką jerkową). Od jakiegoś czasu próbuję łowić na muchę. Szlifuję swoją technikę rzutu muchówką, aby w przyszłości móc łowić na muchę wszystkie gatunki drapieżników. Jednak najbardziej doceniam spinning. Cenię go za to, iż jest to aktywna forma wędkarstwa. Mogę w dość krótkim czasie poznać spore odcinki rzek, większy obszar jezior i zalewów. Często zmieniam miejsca w poszukiwaniu ryb. W wędkarstwie spinningowym używam tylko i wyłącznie przynęt sztucznych, nie muszę używać przynęt naturalnych. Mam większe możliwości manewru w doborze rodzajów i kolorów przynęt.

 

Do pewnego czasu, moim ulubionym obiektem wypraw spinningowych był sandacz. Kiedyś była to jedna z nielicznych ryb, która potrafiła mnie zaskoczyć w każdym momencie. Raz chimeryczny, raz bardzo agresywny. Bardzo polubiłem polowanie na sandacze, a z upływem doświadczenia, w końcu udało mi się “dorwać” prawdziwe okazy tego gatunku. Jednak rzeka skrywa w sobie jeszcze wiele innych tajemnic, dlatego lubię łowić w zasadzie wszystkie drapieżniki naszych rzek. Każdy z gatunków ryb ma w sobie coś innego do zaoferowania, co będzie przyciągało mnie jeszcze przez lata mojego wędkarstwa. Łowię klenie, jazie, okonie, szczupaki, pstrągi, bolenie, a także brzany i oczywiście sumy. W każdym poławianym gatunku widzę pewien odmienny rodzaj przyjemności. Zawsze ekscytowały mnie różne spinningowe sposoby łowienia poszczególnych gatunków. Więc łowię wszystkie wyżej wymienione gatunki, stosując odmienne techniki. Są to metody, przy których stosuje się zarówno sprzęt bardzo lekki, jak i bardzo ciężki. Na dużych rzekach, ostatnio najwięcej czasu przeznaczam na łowienie boleni, ale także i brzanom poświęcam wiele godzin w letnim sezonie spinningowym. Natomiast zimą i wczesną wiosną najczęściej można mnie spotkać nad jakąś pstrągową rzeką. Łowienie kropków to bardzo wciągająca sprawa i ciężko się od tego uwolnić. Ponadto wielce pasjonuje mnie łowienie ryb na szkierach. Oczywiście mam na myśli szczupaki. Jest ich tam dość dużo, a szkiery są dobrym polem do odkrywania nowych technik łowienia oraz testowania nowych przynęt szczupakowych. Dla mnie najciekawsze jest łowienie tam na wiosnę. Wówczas najczęściej sięgam do mojej ulubionej metody, czyli jerkowania dużymi przynętami. To bardzo pasjonująca i wciągająca metoda. Szczególnie wówczas, gdy brania szczupaków na jerka są bardzo widowiskowe.

 

W 2005 roku powstał nowy portal wędkarski www.jerkbait.pl, którego jestem jednym z założycieli i przez kilka lat byłem redaktorem. Moje wędkarskie życie urozmaicała praca przy tym portalu, który w międzyczasie stał się jednym z największych portali wędkarskich w Polsce. Teraz niestety sprawy służbowe i rozwój naszej firmy wędkarskiej nie pozwalają mi na aktywne uczestniczenie w życiu tego portalu.

 

Także od 2005 roku jestem współpracownikiem Wiadomości Wędkarskich, dla których piszę wędkarskie artykuły, okraszone zdjęciami ryb i rzecznych krajobrazów.

W roku 2008 wraz z Przyjacielem założyliśmy własną działalność wędkarską www.przewodnicywedkarscy.pl. Jest to firma zrzeszająca przewodników wędkarskich z Polski i Europy. Nasi Klienci mogą teraz łowić z profesjonalnymi przewodnikami na wielu łowiskach w Polsce i Europie. Nasza działalność to jedyna tego typu inwestycja w całej Europie! Cały czas rozwijamy swoją firmę i staramy się, aby zadowolić wszystkich naszych Klientów.

 

W roku 2010 wraz z bratem zrealizowaliśmy kolejne nasze marzenie. Otworzyliśmy ogólnodostępną telewizję internetową, poświęconą całkowicie wędkarstwu www.narybytv.tv. Telewizja ma na celu promowanie nowoczesnego wędkarstwa oraz rozwoju nowoczesnych technik spinningowych, castingowych, jerkowych, trollingowych i muchowych. Telewizja ma także na celu promowanie firm oraz usług związanych z wędkarstwem.

 

Jestem zwolennikiem metody Złów i Wypuść (Catch & Release). Sam ją stosuję i zawsze będę stosował. Wszystkich bardzo namawiam do stosowania tej metody. Wypuszczanie ryb daje im szansę na przeżycie i dalszy rozwój. Metoda “no kill” mogłaby przynieść w Polsce tylko dobre rezultaty. Na pewno przyczyniłaby się do zwiększenia populacji ryb w naszych, już niestety coraz mniej rybnych wodach. Także dzięki tej metodzie, każdy z nas miałby większe szanse na złowienie dużych okazów, różnych gatunków ryb. Raz wypuszczoną rybę można złowić powtórnie i to jeszcze większą. Pamiętajmy, że stosując metodę C&R dajemy rybie szansę na dłuższe życie i osiągnięcie rekordowych rozmiarów.

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn