Test nowego SALMO PERCH 14SDR

powrót
Test nowego SALMO PERCH 14SDR
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

Test nowego SALMO PERCH 14SDR (Real Roach) na J. Śniardwy zakończony sukcesem.

Wyprawa zaczęła się jeszcze w firmie Salmo, kiedy spotkałem się z moim przyjacielem Tadziem Müllerem na początku września. Zobaczyłem wtedy po raz pierwszy nowe Perche 14. Pamiętam jak do mnie powiedział wtedy Tadeusz: „Roberto to są nowe, ekstra wobki, które schodzą poniżej 10m głębokości. Może u was je wypróbujemy. Powinny się spisać na piątkę. Mam wolny weekend z chęcią pojadę z tobą na ryby i je wypróbujemy”. Jeszcze ostatnie sprawdzenie pogody i płyniemy na Śniardwy.
Na początku wyprawy nie wszystko układało się najlepiej. Poranna mgła unosiła się nad jeziorem, a i śluzowanie w Karwiku opóźniło się o ponad godzinę. Przepływając całe J.Seksty przez przesmyk docieramy w końcu na J. Śniardwy. Mgła się podniosła odsłaniając brzegi w pierwszych, porannych promieniach słońca. Wiatru prawie nie było czuć co dodatkowo napawało nas nadzieją. Zaczynamy łowić trollingując. Wypuściliśmy wobki na około 45m za łodzią, ale nasze PERCHE nurkują tak głęboko, że orają dno. Mała korekta na wędzisku – skrócenie linki do 20-25m i nareszcie pożądany efekt. Wobki pływają swobodnie i już tylko gdzie-niegdzie sięgają podłoża. Wybieramy blaty wzdłuż Wyspy Pajęczej między 6m – 9.5m. Stopniowo jednak oddalamy się od niej. Jest to sprawdzona miejscówka obławiana przeze mnie dość często. Patrząc na ekran echosondy widzę niewielkie ilości drobnicy. Przepływamy z Tadziem to łowisko wstępnie kilka razy bez brania. Chwila konsternacji i nagle wędzisko się wygina. Jest! Coś mam! Czułem wyraźnie uderzenie. Było agresywne i zdecydowane. Po chwili holu pięćdziesiątak ląduje w łódce. Niezły początek. Tadek przybija mi piątkę i łowimy dalej. Niestety, ale na tych płytkich blatach był to już koniec brań.
Przepływamy na drugą miejscówkę bliżej cypla Szeroki Ostrów. Znajduje się tam w bliskiej odległości kilka kamiennych górek. W dobrym okresie można trafić tu ładnego zębacza. Napływamy naszymi woblerami na kamienie na stokach górek a wędki tańczą jak szalone. Tadek i ja szarpnięciami kija sprawdzamy nieustannie czy na hakach nie mamy kawałka zielska albo muszelek. Odbicie łodzi na głębszą wodę i zaczyna grać hamulec. Targnięcie i odjazd torpedy w bok. Z wrażenia nie mogę wyłączyć silnika. Tak zagryza tylko duży szczupak! Wygięcie kija oraz pracujący hamulec utwierdza nas w tym przekonaniu. Kilka minut pasjonującej walki i nareszcie widać ogon. Metr na pewno wołam! Tylko czy się uda go wyholować? O Boże, zapomniałem zabrać podbieraka. Spróbuję ręką. Pierwszy chwyt za szczękę okazał się niepewny. Za drugim łapię zdecydowanie lepiej i wyciągam go z wody. Nareszcie w łajbie. Kładziemy rybę na miarkę i oczom nie wierzę – 117cm! Mój pierwszy ponad metrowiec złowiony na SALMO PERCHA 14RR. Kilka fotek na pamiątkę i do wody. Po takiej walce ryba bez wątpienia zasługuje na dalsze życie.
Może następne głębsze łowisko mój przyjacielu – powiedziałem do Tadeusza. Spróbujmy jeszcze głębiej między 10m, a 15m. Przy Zatoce Łukniańskiej jest parę dużych dołków i blat prawie równy jak stół na głębokości 10-11metrów. Decyzja zapadła tak szybko jak pojawił się pomysł. Szybka zmiana łowiska i wypuszczamy przynęty. Przepłynęliśmy około 400m w linii prostej i coś wyrywa mi wędkę z ręki. Branie! Mam branie! Szczęście sięga zenitu. Następny szczupak!
Zwijam na multiplikatorze luz plecionki i nie czuję ryby. Spadł – chyba nic nie mam. Tadeusz dzielny obserwator stwierdza jednak, że łajba dryfuje w kierunku ryby i to jest przyczyną luzu. Straciłem orientację w tej walce. O mały włos i bym się poddał. Zwijam resztę linki i nareszcie kontakt z rybą. Silny i duży zębacz. Kilka odjazdów szczupaka i łapię go chwytakiem. Następnie szybki pomiar. Miara długości odczytana przez nas 115cm! Okrzyk radości sam się ciśnie na usta. Hurrrra! Foto ze szczerym uśmiechem i prześlicznie ubarwiona ryba wraca na wolność.
Przez następne parę godzin trolling już nie przyniósł nam więcej brań. Tak bywa o tej porze roku. Jesień rządzi się swoimi prawami. Na cały dzień 3-4 brania to sukces przy dobrej pogodzie. A ona dziś była idealna.
Jednak, takiego obrotu sprawy nikt się z nas nie spodziewał. Czas ogranicza jednak nasze zapędy. Zostało dwie godziny do zamknięcia śluzy. Kończymy łowienie ucieszeni niespodziewanymi wynikami. Sukces – to słowo pasuje tu najlepiej. Woblery zdały test doskonale. Dwie ogromne ryby 117cm i 115cm to wynik godny najlepszych łowiskach świata.

Wracamy, płynąc z powrotem myślimy już jednak o następnym wypadzie. Zostały przecież do przetestowania jeszcze nowe Whitefish 18 i 13 w wersji SDR! Ja jestem gotowy!

Robert Paulin
 
Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn