WSPOMNIENIE O TADKU

powrót
WSPOMNIENIE O TADKU
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Wykop
  • Gadu-Gadu
  • Blogger
  • MySpace

30 Listopada 2010 w wieku 51 lat, odszedł od nas na zawsze wspaniały wędkarz i kolega Tadek Ćwik. Przyczyną śmierci był zawał serca. Tadek zawsze pamiętał o nas, łowił dużo na przynęty Salmo i wiele zrobił dla promocji naszej marki nie tylko wśród Polonii za Oceanem. W Chicago był niekwestionowanym autorytetem wędkarskim. Na głowie zawsze czapka Salmo a w sercu wiele ciepła i sympatii dla wszystkich miłośników wędkarstwa. Taki był Tadziu. Uznałem, że należy mu się kilka słów więcej niż tylko krótkie pożegnanie. Ten materiał jest więc hołdem dla Wielkiego Człowieka, Wspaniałego Wędkarza i Przyjaciela!

Zajęło to sporo czasu ale starałem się zebrać jak najwięcej materiałów i wpomnień. Poza tym chyba wszystkim ciężko jest skupić się na tak bolesnym temacie. Prezentujemy więc wspomnienia, które otrzymałem od kilku przyjaciół Tadzika ale temat uważam za otwarty. Z przyjemnością dorzucimy do nich kolejne Wasze teksty. Zapraszam wszystkich do nadsyłania swoich wspomnień.

Są po temu specjalne powody. Oprócz tego, że był On moim przyjacielem od wielu lat i jednym z najlepszych wędkarzy, jakich spotkałem na swojej drodze, był również wielkim miłośnikiem przynęt Salmo. Tadek zostawił po sobie tysiące zdjęć z wielkimi rybami o których wielu z nas może jedynie pomarzyć. Sporo z tych okazów złowił na przynęty Salmo a na większości zdjęć wystąpił w wysłużonej czapce Salmo. Zawsze żałowałem, że tak ciężko było go namówić do pisania. Wiedza o łowieniu na przynęty sztuczne, którą dysponował była ogromna. Marzyłem o tym, aby to kiedyś wykorzystać. Miałem w planach cykl wywiadów z Tadzikiem na temat połowu różnych gatunków. Cóż z tego, jeśli nakłonienie go do krótkiej sesji z klawiaturą komputera graniczyło z cudem. Był człowiekiem wody i właśnie tam – w najgęstszym buszu nad niewielką, pstrągową rzeczką lub piekąc kiełbaski na ognisku nad Vermillion Lake – właśnie tam a nie za biurkiem – czuł się najlepiej … Uwielbiał za to długie rozmowy telefoniczne. Niemal każda z nich była dla mnie inspiracją do nowych poszukiwań i pomysłów. Tadek był prawdziwą kopalnią wiedzy o rybach i ich zwyczajach.

Mogę powiedzieć, że to ja zaraziłem go miłością do musky. Sam wpadłem po uszy już po pierwszej wyprawie na musky. Ja jednak byłem w Polsce a Tadek tam, na miejscu. Musky miał niemal na wyciągnięcie ręki. Żyłem więc niejako jego przygodami i opowieściami. Pamiętam jak dzwonił do mnie i radził się w temacie pierwszego zestawu do połowu amerykańskiego szczuaka.  Do wędkarstwa zawsze podchodził bardzo poważnie. Czytał wszystko co dostępne, rozmawiał z wędkarzami, analizował dane i podjemował decyzje na temat jego zdaniem najwłaściwszej techniki połowu i sprzętu. Decyzje te były zwykle trafione w przysłowiową dziesiątkę. Nie zdziwiłem sie też zbytnio, kiedy zadzwonił i opowiedział o swojej pierwszej w życiu wyprawie na musky na Chippewa Lake w Wisconsin. Wypożyczył łódkę w jednym z „resortów“ i już pierwszego dnia otarł się o rekord łowiąc musky o długości125 cm! Mimo wszystko Tadek nie był do końca zadowolony bo zabrakło około1 cmdo zdobycia nagrody za największy okaz złowiony w okolicy! Co prawda później już było jak w życiu – nie tak łatwo. Złowił wiele okazów ale większego nigdy. Trzeba jednak zaznaczyć, że jego największą pasją były bez wątpienia łososiowate. Perfekcyjnie łowił zarówno spinningiem jak i muchówką. Zdjęcia złowionych przez niego pstrągów, steelheadów i łososi niezmiennie, co roku wywoływały stany przedzawałowe u polskich internautów. Znałem wielu doskonałych wędkarzy, którzy byli mistrzami swojego łowiska. Tadek radził sobie wszędzie równie dobrze. Łowiłem z nim w wielu miejscach – w Polsce, Mongolii i w USA. Zawsze było tak samo. Już po krótkim łowieniu mógł śmiało stawać w szranki z największymi, miejscowymi mistrzami. Chyba wszyscy towarzysze jego wypraw wędkarskich przyzwyczaili się, że to właśnie on zawsze łowił największe ryby. Jadąc z nim na ryby można więc było co najwyżej starać się o „kolejne miejsce po Tadziku“. Przy tym, jeśli kogoś polubił, dzielił się chętnie największymi sekretami swojej sztuki. Zresztą wogóle lubił występować w roli nauczyciela młodych adeptów spinningu. Dzięki wrodzonemu urokowi osobistemu, charyzmie, cierpliwości i dowcipowi błyskawicznie też zyskiwał wielki szacunek i uznanie u wszystkich.

Wielki gość o wyglądzie wodza Apachów, już w pierwszej rozmowie okazywał się osobą niezwykle ciepłą, otwartą i przyjacielsko nastawioną do całego Świata a zwłaszcza do innych „dotkniętych wędkarstwem“.

Taka szkoda Tadziu, że nie wybierzemy się już na to planowane od dawna wspólne łowienie musky w Vermillion ani pstrągów w Michigan … Będzie mi brakowało naszych długich rozmów telefonicznych o rybach i życiu.

Do zobaczenia Przyjacielu w Krainie Wiecznych Łowów!

 

Piotr Piskorski

 

 

 

 

 

 

Wędkarska Szkoła Przeżycia Tadzia Ćwika! - Bolek Boleebaatar Uryn

Pracuję za komputerem i… co jakiś czas – automatycznie – zerkam na Skyp’a. Każdy dzwonek sygnalizujący połączenie ze światem powoduje, że klika mi w głowie -  może to telefon ze Stanów…? Może dzwoni Tadek Ćwik…? Niestety… przypominam sobie i głęboko wzdycham z żalem, że już Go nie ma! Nie zadzwoni, odszedł od nas niespodziewanie i na zawsze…

 

-

 

 

Tadzio

Piotruś poprosił mnie parę tygodni temu o parę slow wspomnień o Tadziu. Kilka razy siadałem do komputera i miałem pustkę w głowie i łzy zbierające się w oczach. Tyle chciałbym powiedzieć, bo nie da się w paru słowach, a jednak nie mogłem wystukać nawet jednego zdania

 

-

 

 

 

Kiciunia …Tropiciel… Głowacka … Mistrzu …Tadziu …

Poznałem Go kilka lat temu na parkingu Bass Pro Shop w Gurnee na północy Illinois. Na parkingu rozpoznałem Łowce Głowacic z Dunajca z okładki grudniowego Wędkarza Polskiego 1994 . Wiedziałem kim jest i odczuwałem wielki respekt bom niedzielny wędkarz był. Do pierwszego wspólnego wędkowania doszło po kilku latach 21 września 2007 w Rhinelander na Zawodach Muskie Salmo

 

-

 

 

 

Wędkowanie z Tadziem zawsze było miłe. Rybki, pogaduszki, dowcipy i żartobliwe docinki.

Jednak prawdziwe emocje wypełniały nas podczas burzliwych dyskusji w słynnym wędkarskim pokoju Tadzia. Na ścianach trofea, w stojaku wędki i wieszak na kołowrotki, gdzie dominowały „abowskie” zieleniny.

 

 

 

Copyright (C) salmo.com.pl realizacja: Agraf - Agencja Reklamowa Olsztyn